goth

GOTH

JPF

Autor: Otsu-Ichi, Kendi Iowa
Wydawnictwo: JPF
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 25,20

Chociaż moje doświadczenie w obcowaniu z mangami jest stosunkowo niewielkie, co tylko potwierdza rzut oka na posiadane przeze mnie komiksowe regały, od czasu do czasu naprawdę lubię sięgnąć po twórczość artystów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Jednak serie liczące kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt tomów nie bawią mnie już tak jak kiedyś i zdecydowanie wolę przeczytać coś krótszego. Jeszcze mniej więcej dekadę temu trudno było znaleźć w Polsce wydawcę, który zdecydował się mocniej postawić na jednotomówki, lecz dziś – ku mej uciesze – jest pod tym względem znacznie lepiej. Dzięki temu właśnie można trafić na takie perełki, jak opublikowany w 2014 roku tomik „Goth”.

Manga ta opowiada o dwójce licealistów, których łączy dość nietypowe hobby. Oboje są całkowicie zafascynowani zjawiskiem śmierci. Łatwość, z jaką można pozbawić człowieka życia, jest dla nich zarazem straszna, jak i piękna. Koniec końców, oboje niejednokrotnie doprowadzi to do sytuacji, w których typowy nastolatek zdecydowanie nie chciałby się znaleźć.

Jak możemy dowiedzieć się z zamieszczonego w mandze posłowia, „Goth” jest mangową wersją powieści o tym samym tytule. Twórca scenariusza był świadom pewnych niedociągnięć, ale i tak postanowił przenieść ją na karty wydanego w naszym kraju przez J.P.Fantastica tytułu. Jeśli będziecie zatem mieli okazję sięgnąć po tę mangę, warto – paradoksalnie – rozpocząć jej lekturę od końca, dzięki czemu zrozumiecie, dlaczego część ewidentnych wad literackiego pierwowzoru została powielona na kartach „Goth”. Ja oczywiście swoją pierwszą lekturę nie zacząłem od posłowia, przez co rzucało mi się mocno w oczy, że główni bohaterowie mangi zdecydowanie zbyt często wpadają w najdziwniejsze kłopoty, a praktycznie każda osoba, którą mijają na szkolnym korytarzu, to psychopatyczny morderca. Na szczęście „Goth” ma do zaoferowania także dużo dobrego.

Główni bohaterowie mangi – Itsuki oraz Yoru – są ciekawie przedstawionymi i zdecydowanie nietypowymi postaciami. Ich fascynacja śmiercią zostaje na kartach „Goth” dobrze przedstawiona, dzięki czemu mamy możliwość zrozumienia zarówno ich, jak i morderców, którzy pojawiają się na ich drodze, oraz ich szalonych motywacji. Narratorem mangi jest Itsuki i czytanie jego przemyśleń jak i wniosków wywołuje poczucie niepokoju, zatem twórcom należy się uznanie za takie rozwijanie posta chłopaka, by czytelnik miał prawo poczuć się nieswojo. Yoru pozornie wydaje się być mniej ciekawa, lecz gdy wreszcie dochodzimy do rozdziału znacznie bardziej skupiającego się właśnie na niej, niespodzianka goni niespodziankę. Wzajemna relacja tej dwójki jest rewelacyjnie rozpisana, lecz nie dzięki swojej dosłowności, ale drobnostkom, które mogą nieraz uciec niepostrzeżenie. Pojedyncze słowa, gesty czy spojrzenia – to właśnie one pokazują nam siłę tego, co jest między Itsukim i Yoru. Całość jest mocno niepokojąca, niebywale klimatyczna i ocierająca się o oniryzm. W taki sposób opowiedzieć historię o śmierci mogli tylko Japończycy.

Za rysunki odpowiedzialny był Kendi Oiwa i wywiązał się ze swoich zadań wyśmienicie. Udało mu się idealnie pokazać te drobne gesty, o których wspomniałem wcześniej. Rysowane przez niego postacie były odpowiednio przerażające, zaś brutalne sceny potrafiły wywołać duży niesmak. Warto tutaj podkreślić, że na kartach „Goth” znaleźć można kilka naprawdę bardzo mocnych scen i manga ta zdecydowanie nie powinna trafić do rąk młodszych czytelników.

„Goth” okazało się lekturą obfitującą w zaskoczenia. Zdecydowanie nie jest to lektura łatwa, jej tematyka tym bardziej nie należy do lekkich, ale twórcom udało się stworzyć opowieść, która – chociaż niewolna od pewnych niedociągnięć – potrafi zaabsorbować uwagę czytelnika. Dobre wrażenie pozostawiają po sobie także rysunki i wysoka jakość wydania. Pomimo kilku lat od polskiej premiery manga „Goth” jest bez problemu dostępna w wielu sklepach sprzedających mangi i uważam, że jeśli nie przeraża Was odrobina makabry, to z pewnością nie zawiedziecie się lekturą tej mangi.

Odsłony: 154
mikroprocesory

The Manga Guide: Mikroprocesory

pwn

Autor: Shibuya Michio, Tonagi Takashi
Wydawnictwo: PWN
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 69,00 zł

Ayumi, mimo że uczęszcza jeszcze do szkoły, jest światowej sławy graczem w shogi. Podczas festiwalu podchodzi do niej chłopak i pyta, czy ma chwilę na jeszcze jedną rozgrywkę. Niepokonana do tej pory dziewczyna zgadza się bez wahania. Okazuje się jednak, że to nie nieznajomy będzie jej przeciwnikiem, ale jego komputer. Niezrażona Ayumi podejmuje wyzwaniei ku swojemu ogromnemu zdziwieniu przegrywa. Yuu Kano, bo tak nazywa się twórca komputera, odpowiada jej, że to dzięki superprocesorowi. Zaskoczona dziewczyna koniecznie chce dowiedzieć się wszystkiego o swoim przeciwniku.

Na początku Yuu tłumaczy nam, z czego składa się obecny komputer oraz jak zbudowany jest procesor. Następnie poznajemy różnice między informacją cyfrową a analogową. Drugi rozdział poświęcony jest działaniom na cyfrach oraz układom. Od podstaw poznajemy system binarny i bramki logiczne. Trzecia część „The Manga Guide: Mikroprocesory” omawia budowę procesora i pozostałych podzespołów komputera, które wykonują obliczenia. Kolejna sekcja obejmuje przesył danych wewnątrz komputera. Później zostajemy wprowadzeni w zagadnienia związane z tworzeniem programów. Ostatni dział przybliża nam temat mikrokontrolerów.

Za polskie wydanie „The Manga Guide: Mikroprocesory” odpowiedzialne jest wydawnictwo PWN. Tak jak w każdym z tytułów z tej serii, po rozdziale mangowym wszystkie informacje w nim zawarte są szerzej opisane w podsumowaniach. Jest tam także mnóstwo wykresów i obrazków, które pomogą nam zrozumieć ten skomplikowany temat. Prócz zagadnień informatycznych możemy poznać też kulturę japońską, a mianowicie dowiedzieć się, czym jest shogi. Trochę brakowało mi tutaj ćwiczeń, które pojawiły się w „Bazach Danych”. Bez nich nie jesteśmy w stanie określić, czy rzeczywiście nasz poziom wiedzy jest taki, jak nam się wydaje.

Wiadomo, że współcześnie technologia rozwija się dynamicznie i to, co jest dla nas obecnie nowością, w ciągu kilku lat może stać się zabytkiem. Jednak w tej mandze przedstawione są informacje podstawowe i niezmienne, nawet w czasach tak szybkich przemian. Jeśli zawsze interesowały was komputery, ale te wszystkie cyferki i działania były dla was zbyt skomplikowane, sięgnijcie po „The Manga Guide: Mikroprocesory”. Yuu jest świetnym nauczycielem, więc z pewnością uda wam się zrozumieć trudne z początku zagadnienia informatyczne.

Odsłony: 166
bazy danych

The Manga Guide: Bazy Danych

pwn

Autor: Azuma Shoko, Takahashi Mana
Wydawnictwo: PWN
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 69,00 zł

Księżniczka Rurunia rządzi Królestwem Kod – krainą słynącą z handlu owocami. Jednym z wielu obowiązków księżniczki jest zarządzanie eksportem dóbr do innych krajów. Jednak system, którego używa, okazuje się być bardzo niepraktyczny i sprawia wiele problemów. Razem z Cainem – swoim przyjacielem, oraz wróżką Tico Rurunia próbuje zgłębić tajniki budowy i zarządzania bazami danych, które mają pomóc rozwiązać wszystkie problemy.

Wróżka Tico, która jest strażniczką wiedzy zawartej w podręczniku, tłumaczy księżniczce i jej przyjacielowi – a przy okazji i nam – czym są bazy danych, jak je tworzyć, analizować oraz jak ich używać. Poznajemy również podstawy języka SQL wykorzystywanego do aktualizacji i pobierania danych oraz tworzenia raportów. Najpierw w krótkich komiksach Tico wprowadza nas w temat, a potem wszystkie niezbędne informacje możemy znaleźć pod koniec działu. Znajdują się tam również ćwiczenia – przy ich rozwiązywaniu można wykorzystaćw praktycezdobytą wiedzę. Na samym końcu podręcznika znajdują się często używane instrukcje języka SQL oraz indeks pojęć.

„The Manga Guide: Bazy danych” to druga pozycja z serii „The Manga Guide” od wydawnictwa PWN. Muszę przyznać, że jest o wiele lepsza niż jej poprzedniczka. Historia mangowa jest o wiele ciekawsza i barwniejsza, możemy też w jakiś sposób identyfikować sięz postaciami. Nie wychwyciłam również żadnych błędów językowych,zwłaszcza tych rodzących się w procesie tłumaczenia. Całość jest napisana prostym i łatwym do zrozumienia językiem, przez co nawet ktoś, kto nie ma pojęcia o bazach danych, jest w stanie wielezrozumieć i wynieść sporo wiedzy. Wszystkie instrukcje zebrano pod koniec rozdziałów i bardzo szczegółowo objaśniono. Ogromnym plusem są ćwiczenia (prawidłowe odpowiedzi do nich znajdują się na końcu działów), dzięki którym możemy określić rzeczywisty stan swojej wiedzy i poćwiczyć to, o czym przed chwilą czytaliśmy.

Tworzenie baz danych to bardzo przydatna umiejętność. Jeśli zawsze mieliście problem z zadaniami informatycznymi, to myślę, że warto sięgnąć po ten tytuł. W prosty i bardzo przyjemny sposób możecie zdobyć użyteczną wiedzę!

Odsłony: 166
the manga guide wszechswiat

The Manga Guide: Wszechświat

pwn

Autor: Kenji Ishikawa, Kiyoshi Kawabata
Wydawnictwo: PWN
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 69,00 zł

Fascynuje cię kosmos? Powstanie wszechświata jest najważniejszą zagadką twojego życia? Jeśli przy okazji jesteś fanem mangi, to z pewnością zainteresuje cię „The Manga Guide: Wszechświat”. Ta pozycja to przewodnik po najważniejszych faktach i zagadnieniach związanych z astronomią i wszechświatem.
Całość podzielona jest na pięć rozdziałów, a w ich tematykę wprowadzają nas dziewczyny z kółka teatralnego jednej z japońskich szkół. Z pomocą profesora z wydziału astronomii odkrywają tajemnice kosmosu. Po każdym mangowym wprowadzeniu wszystkie przedstawione zagadnienia wytłumaczone są w podręcznikowy sposób, zatem połowa książki to manga, a druga połowa to objaśnienia. Myślę, że to dobre rozwiązanie, bo umieszczenie takiej ilości wiedzy w samym komiksie byłoby bardzo niepraktyczne i nużące.

Pierwsza rzecz, która bardzo mi się spodobała, to zamieszczenie w podręczniku elementów pochodzących z japońskiej kultury. W prologu przedstawiona jest historia księżniczki Kaguyi, która jest bardzo ważną postacią często występującą w japońskiej popkulturze. Drugą rzeczą było to, że dziewczyny, próbując przedstawić zjawiska zachodzące w kosmosie, używały bardzo prostych porównań, takich jak na przykład dmuchanie balonu jako metafory ciągle rozszerzającego się wszechświata. Dzięki temu osoby, które nie posiadają zbyt dużej wiedzy na temat astronomii, mogą łatwiej zobrazować sobie niektóre fenomeny. Definicje są napisane w prosty do zrozumienia sposób, a do większości z nich dołączone są rysunki i diagramy.

Za polską wersję językową odpowiada wydawnictwo PWN, dlatego możemy uznać ten tytuł za rzetelne źródło informacji. Jednak wkradło się kilka rażących błędów, których nie spodziewałam się znaleźć w książce wydanej przez wydawnictwo naukowe. Zacznijmy od tłumaczenia. Niestety, podczas czytania da się zauważyć, że manga została przełożona z języka japońskiego – badzo dużo wyrazów jest przetłumaczonych dosłownie i mimo że znaczeniowo się zgadzają, to w języku polskim brzmią trochę nienaturalnie. W dodatku kilka razy pomylono płeć brata jednej z bohaterek i on również wypowiada się w formie żeńskiej. Szkoda również, że przetłumaczone zostały tylko „dymki” rozmów. Wszelkie onomatopeje w tle pozostały w oryginalnej wersji. Pojawiło się też kilka błędów, przez które sama zaczęłam kwestionować swoją znajomość języka polskiego, takie jak „na prawdę” czy „nie mniej jednak” pisane oddzielnie. Biorąc pod uwagę całokształt, mam wrażenie, że zabrakło osoby, która przeczytałaby całość i wyłapała takie właśnie nieścisłości, które psują ogólne wrażenie.
„The Manga Guide: Wszechświat” jest dobrym zbiorem informacji przedstawionych w ciekawy sposób. Sam pomysł stworzenia podręcznika w wersji mangowej jest obiecujący. Myślę, że mimo tych kilku błędów językowych spokojnie można potraktować ten tytuł jako rzetelne źródło informacji. Jeśli ciekawi was wszechświat to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł!

Odsłony: 203
shiki1

Shiki

waneko

Autor: Ryu Fujisaki, Fuyumi Ono  
Wydawnictwo: Waneko
Ilość tomów: 11
Cena okładkowa: 21,99 zł

Do mang z gatunku horror podchodzę zazwyczaj bardzo sceptycznie. Poznałam już kilka naprawdę dobrych tytułów grozy, ale mimo to wiem, jak ciężko jest osiągnąć dobry klimat, mając do dyspozycji tylko i wyłącznie czarno-białe rysunki. Informacja o tym, że Waneko wydaje „Shiki”, była dla mnie niesamowicie radosną nowiną. Ładnych parę lat wcześniej byłam zakochana w klimacie i fabule anime o tym tytule, a do mangi nigdy nie miałam okazji zajrzeć. Teraz mam możliwość zapoznania się z nią - i to w polskim wydaniu. I nie będę ukrywała, że już na samym początku postawiłam temu tytułowi wysoką poprzeczkę, mając nadzieję, że coś mnie jeszcze może zaskoczyć i nadal zachwycić po takim czasie.

Fabuła pierwszego tomu w moim odczuciu buduje przede wszystkim klimat niepokoju, mroku i tajemnicy. Praktycznie tuż po zapoznaniu się z nim czytelnik ma raczej więcej pytań niż jakichkolwiek odpowiedzi, co zachęca do sięgnięcia po kolejny tom. Uważam, że ciekawość zostaje wystarczająco pobudzona. Akcja mangi toczy się w roku 199X w małej wiosce Sotoba, która otoczona jest z trzech stron górami (sama ma kształt wąskiego trójkąta). Jak na takie miejsce przystało, Sotoba liczyła zaledwie 1300 mieszkańców. Na tle całej okolicy wyróżniał się jeden budynek – stara posiadłość w zachodnim stylu. Kiedyś znajdował się w tym miejscu dom wpływowych mieszkańców z rodu Kanemasa, a gdy ci się wyprowadzili, postawiono tam ową posiadłość, która stała jakiś czas niezamieszana. Jedna z bohaterek – Megumi Shimizu - była zafascynowana owym budynkiem. Bardzo chciała wejść do środka i zastanawiała się, czy ktoś kiedyś zamieszka w tym miejscu. W końcu jednak wprowadziła się tam rodzina Kirishiki. Wszystko zbiegło się w czasie z odkryciem trzech tajemniczych zgonów. Nie znaleziono żadnej przyczyny śmierci osób, których ciała odnaleziono. Do tego po przybyciu nowych mieszkańców znika Megumi i ochotnicy wybierają się na jej poszukiwania. Dziewczynę udało się odnaleźć, niestety dopadła ją anemia, a przynajmniej tak stwierdził lekarz. Ale czy na pewno nie było to coś poważniejszego? Dosłownie tajemnica goni tajemnicę!

Pierwsza część nasycona jest informacjami o bohaterach, a trzeba przyznać, że jak na jeden tom to poznajemy ich całkiem sporo. Mimo że postacie wydają się do bólu klasyczne, to bardzo pasują do tej historii i miejsca akcji. Coś na zasadzie: typy ludzi, których na pewno możesz spotkać w małej wiosce. Mamy na przykład Megumi Shimizu – modną i „miastową” licealistkę, która czuje, że nie pasuje do Sotoby i tylko czeka, kiedy będzie mogła wyjechać do miasta, szaleńczo zakochaną w rówieśniku Natsuno Yuuki, przyjezdnym z miasta, który nie jest specjalnie zachwycony nowym miejscem zamieszkania oraz osobą nim zainteresowaną. Jest również Mutou Tooru, przyjaciel Natsuno, typ pozytywnego lekkoducha i dobrego kumpla, Ozaki Toshio – kierownik jedynej kliniki w wiosce, który doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wisi nad nim odpowiedzialność za zdrowie mieszkańców, oraz duchowny Seishin Muroi, który w wolnym czasie zajmuje się pisaniem. Poza tym poznajemy również ich rodziny, a także postaci, z którymi na co dzień wymienieni przeze mnie bohaterowie mają do czynienia, na przykład właściciele sklepów, stolarz, policjant, pielęgniarka... Jest ich zbyt wielu, by każdego wymienić, a jednak każdy odgrywa w fabule ważną rolę. Oczywiście trochę też dowiadujemy się o nowych mieszkańcach... Ale póki co niezbyt wiele.

Dużą rolę w tej mandze moim zdaniem odgrywa bardzo charakterystyczna kreska. Zakochałam się w niej już dawno i mimo minionych lat, moja miłość nie osłabła ani trochę. Postaci mają specyficzne oczy i fryzury niemające racji bytu w przełożeniu na realny świat. I właśnie to jest najpiękniejsze. Dodaje na pewno oryginalności, o którą teraz jest naprawdę trudno. Styl rysunków doskonale się sprawdza w kadrach, które mają budzić grozę czy niepokój, a niektóre strony mangi wręcz wżerają się mózg. Lepiej nie przypominać ich sobie ciemną nocą, zwłaszcza jeśli jesteśmy sami w domu...

Wydanie mangi jest całkiem w porządku. Ładna obwoluta na gładkim papierze, tłumaczenie, które czyta się bardzo dobrze, a do tego fajna, kolorowa, rozkładana wkładka z ilustracją jednego z bohaterów. Jedyne, co miałabym do zarzucenia, to to, że opis z tyłu obwoluty jest dość trudny do odczytania – musiałam nieźle wysilić wzrok, a przecież często właśnie od treści z tyłu zależy to, czy ktoś zdecyduje się ten tytuł zakupić, więc tekst powinien być wyraźny. Plusem dla mnie jest tabela z tyłu mangi „Akta mieszkańców wsi Sotoba”. Zawsze mam problemy z zapamiętaniem imion osób, a tam wszystko podsumowano na dwóch stronach. Tylko uwaga! Nie należy tego czytać przed mangą – są spoilery!

Podsumowując: nie zawiodłam się. Mimo że postawiłam wysoko poprzeczkę i fabuła jest mi znana dzięki anime, dalej ten tytuł uważam za naprawdę godny polecenia. Doskonale sprawdza się jako horror i jest w stanie oddziaływać na czytelnika, budząc przeróżne emocje. A pamiętając jeszcze ogólny zarys dalszej fabuły i wiedząc, ze w mangach jest znacznie więcej treści niż w okrojonych anime – wiem, że tytuł z każdym tomem będzie tylko jeszcze bardziej ciekawy i wciągający. Myślę, że każdy fan gatunku powinien przynajmniej spróbować sięgnąć po ten tytuł i na pewno wiele osób zakocha się w nim tak jak ja.

Odsłony: 280
Bakuman

Bakuman

waneko

Autor: Takeshi Obata, Tsugumi Ohba
Wydawnictwo: Waneko
Ilość tomów: 20
Cena okładkowa: 19,99 zł

 

„Bakuman” już od dawna wydawał mi się bardzo obiecującym tytułem. Nie dość, że jego autorami są Takeshi Obata oraz Tsugumi Ohba, twórcy „Death Note”, to na dodatek jest to manga o tworzeniu mangi właśnie. Brzmi dziwnie, prawda? Dlatego niezmiernie ucieszyłam się, kiedy dostałam ją do zrecenzowania.

 Zacznę od szaty graficznej mangi. Każdy z tomików ma przyjemną i ciekawą okładkę, przedstawiającą któregoś z bohaterów. Kadry nie są zbyt szczegółowo dopracowane, jednak  dobrze się je ogląda. Jeśli chodzi o wygląd postaci, to przyznam, że nie należą one do bardzo oryginalnych. Nie wyróżniają się niczym szczególnym, przez co wydają mi się trochę bezbarwne. To, co najbardziej przeszkadzało mi podczas czytania, to fakt, iż główni bohaterowie są w wieku gimnazjalnym, lecz z wyglądu o wiele bardziej przypominają licealistów, przez co cały czas miałam wrażenie, że są dużo starsi, a ich zachowanie infantylne.

Głównymi postaciami komiksu są dwaj czternastolatkowie, którzy chodzą razem do jednej klasy. Nigdy specjalnie ze sobą nie rozmawiali, raczej trzymali się na dystans. Jednak pewnego dnia Akito Takagi – najzdolniejszy uczeń w klasie - proponuje Moritace Mashiro wspólne tworzenie komiksu. Mashiro na początku nie jest przekonany do tego pomysłu. Jego wujek był mangaką i według chłopaka nigdy niczego nie osiągnął, co więcej zmarł w wyniku przepracowania. Jednak ukochana Mashiro, Miho, oznajmia mu, że jeśli odniesie sukces jako twórca mangi, to ona wyjdzie za niego za mąż. To motywuje gimnazjalistę do działania. I tak zaczyna się wędrówka dwojga nastolatków po  bezwzględnym świecie wydawnictw i redaktorów. Lecz wydanie własnej mangi wcale nie jest takie łatwe. Sam dobry pomysł i dopracowane rysunki nie wystarczą. 

Autorzy wpadli na naprawdę ciekawą i oryginalną koncepcję, tworząc komiks, który pokazuje, jaką drogę musi przebyć scenorys, aby stać się w końcu tomikiem trzymanym w ręku przez odbiorcę. Cały proces wymyślania historii, tworzenia szkiców, szukania wydawnictw jest bardzo interesujący. Wreszcie czytelnik dostaje coś nowego. Naprawdę bardzo przyjemnie czytało mi się o wszystkich koncepcjach bohaterów dotyczących stworzenia komiksu. Ich pomysły na fabułę oraz postacie były niezmiernie ciekawe. Nawet momentami czułam niezadowolenie z powodu odrzucenia jakiegoś manuskryptu przez redakcję, gdy ten wyjątkowo mi się spodobał. 

Niestety, tak jak wspomniałam, same postacie nie są  już aż tak ciekawe. Nie przypadł mi też do gustu główny wątek miłosny dotyczący relacji między Mashiro a Miho. Bohaterowie zachowują się bardzo infantylnie, rumienią się, kiedy się widzą, wstydzą się rozmawiać ze sobą. Cały czas do siebie wzdychają i nie robią prawie nic poza tym. Obietnica małżeństwa złożona przez Miho nijak do tego nie pasuje. Dziewczyna nie ma odwagi spojrzeć chłopakowi prosto w oczy, ale chce wziąć z nim ślub – łatwo wychwycić tutaj zgrzyt. Moim zdaniem wątek dotyczący takiego nieśmiałego uczucia jest dość nudny i przewidywalny. Jednak zwolennicy takich platonicznych romansów na pewno będą zadowoleni. Za to wątki miłosne Takagiego są o wiele ciekawsze i bardziej humorystyczne. Czyta się je z przyjemnością i uśmiechem na twarzy. 

Mimo wszystko „Bakumana” czytałam ze sporym zaangażowaniem. Nie wiedziałam, że tak trudno jest wydać mangę i że jest to aż tak czasochłonne. Dużo bardziej doceniam teraz pracę mangaków oraz ich wysiłek włożony w stworzenie komiksu. Jednak przyznam, że po autorach spodziewałam się czegoś więcej. W porównaniu z „Death Notem” postacie są o wiele mniej dopracowane, niezbyt wyraziste i mało charakterystyczne. 

Sami zdecydujcie, czy chcecie przeczytać tę pozycję. Myślę, że jednak warto się z nią zapoznać, chociażby po to, żeby dowiedzieć się czegoś o sposobie tworzenia mang, poznać ich drogę od umysłu twórcy poprzez perturbacje wydawnicze, aż do gotowej papierowej formy.

 

Odsłony: 240
Strażnik domu Momochi

Strażnik domu Momochi

waneko

Autor: Aya Shouoto
Wydawnictwo: Waneko
Ilość tomów: 12+
Cena okładkowa: 19,99 zł

Himari Momochi nieoczekiwanie na swoje szesnaste urodziny dostaje dom. Główna bohaterka to dziewczyna z sierocińca, która straciła rodziców w wypadku i nie miała żadnych krewnych. Niespodziewanie list z testamentem zmienia jej życie do góry nogami. To także jest jedyna rzecz, która łączy ją w jakiś sposób z rodziną. Z wielkim entuzjazmem bohaterka odnajduje posiadłość Momochich, która jest w kompletnej ruinie, ale co ważniejsze - mieszka tam trójka przystojnych chłopaków. Jeden z nich – Aoi Nanamori – już na samym wejściu oznajmia dziewczynie, że nie powinna zamieszkać w tym domu. Okazuje się, że posesja stoi na pograniczu świata śmiertelników oraz duchów i demonów, a Aoi jest strażnikiem tego miejsca. Jest on talizmanem, który posiada ogromną moc, choć został nim przez przypadek. Młodzieniec oraz jego dwójka towarzyszy, którzy są shikigami (duchami wzywanymi do wykonywania rozkazów), walczą z nieposłusznymi demonami, utrzymują barierę oraz odprawiają egzorcyzmy.

Od pierwszych stron tytuł przypominał mi mangę „Jak zostałam bóstwem?!”, ponieważ mamy tutaj dziewczynę, demona pełniącego rolę strażnika, przystojnych pomocników, a w powietrzu unosi się romans. Spodziewałam się tutaj haremówki, ale na szczęście się myliłam, bo słodka osobistość ma tylko jednego zwolennika. Na pierwszym planie występują Aoi i Himari. Bohaterka powoli dowiaduje się więcej o mieszkańcach domu oraz demonach i duchach. Na szczęście nie jest nieporadną istotką o maślanych oczach, bo chociaż trzeba ją prawie nieustannie ratować, to ma charakterek i potrafi bronić swoich racji. Natomiast Aoi jest rycerzem w lśniącej zbroi, wiernym głównej bohaterce. Potrafi przełożyć jej dobro nad swoje własne.

Ogólnie nie spodziewałam się zbyt wiele po tej serii, jednak czytając pierwszy tomik, zostałam pozytywnie zaskoczona. „Strażnik domu Momochi” to bardzo lekkie, ciepłe shoujo, uzupełnione japońskim folklorem. Obwoluty mangi są miłe dla oka - przedstawiają bohaterów, choć na większości występuje Aoi. Tytuł ładnie wpasowuje się w całość i na każdym tomie ma inny kolor w zależności od dominującej barwy okładki. W środku są cztery kolorowe strony, w tym jeden dwustronicowy kadr ukazujący główne postacie. Użyta czcionka jest czytelna, a lekkie tłumaczenie sprawia, że mangę czyta się przyjemnie i dość szybko. Zaskakujące jest to, że numeracja pojawia się sporadycznie, więc bez zakładki trudno jest zapamiętać, w którym miejscu przerwało się czytanie. Podoba mi się, że w wypowiedziach złych demonów i duchów stosowane są „straszne” czcionki. Kreska od razu wpadła mi w oko, trzyma styl popularny dla klimatów shoujo.

Po przeczytaniu pierwszego tomu odniosłam wrażenie, że będzie to lekka historia z motywem romansu w tle. Tyle że nie do końca tak jest… Z każdym kolejnym tomem odkrywamy nowe demony, na wierzch wychodzą tajemnice Aoiego, a w zakamarkach domu Momochi czai się zło. Polecam ten tytuł fanom fantastycznych romansów, którzy gustują w demonach, lisich ogonach oraz przystojnych bohaterach. Owa pozycja powinna także przypodobać się zwolennikom japońskiej mitologii. W pierwszych tomach mamy okazję zobaczyć legendarne stworzenia takie jak: Nue - demon występujący pod postacią chimery małpy, szopa, tygrysa i węża; Onmoraki – czarnopióry ptak stworzony z energii zmarłych, którzy nie otrzymali odpowiedniego pochówku; Shoojoo – stworzenie podobne do małpy, słynące z upodobania do alkoholu. Jednakże nie znajdziemy tu gwałtownych zmian akcji, krwawych bitew z demonami czy strasznych scen. Osobiście uważam, że w porównaniu do „Jak zostałam bóstwem?!” manga pani Ayi Shouoto stoi o poprzeczkę niżej. Jednak zachęcam do zapoznania się z tą serią, jeśli akurat szukacie czegoś przyjemnego i lekkiego.

 

Odsłony: 300
slepa uliczka

Ślepa Uliczka

JPF

Autor: Junji Ito
Wydawnictwo: JPF
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 44,99 zł

 

„Ślepa uliczka” to zbiór jedenastu opowiadań Junjiego Ito utrzymanych w klimacie grozy i horroru. Nie są one ze sobą w żaden sposób powiązane. Tytuł całego tomiku to tytuł pierwszej w kolejności historii.

Nie chcę wam psuć radości z czytania, więc nie będę opiswać wszystkich rozdziałów, ale przybliżę trzy, które najbardziej przypadły mi do gustu. Pierwsze, moim zdaniem najlepsze, to „Pozwolenie”. Chłopak przez wiele lat prosi ojca swojej dziewczyny o pozwolenie na ślub z ukochaną. Cały czas słyszy tę samą odpowiedź – kategoryczne nie. Świetna, intrygująca historia z równie dobrym zakończeniem. Drugie, tak samo ciekawe opowiadanie, to „Pleśń”. Jak sama nazwa wskazuje, należy do tych mniej strasznych, a raczej obrzydliwych. Mężczyzna wraca do swojego domu, który na czas nieobecności wynajmował innej rodzinie. Gdy wchodzi do środka, jest przerażony. Bałagan i zgnilizna – te dwa słowa najlepiej opisują to, co tam zastaje. Szybko okazuje się, że samo sprzątanie nie wystarczy. Trzecia i zarazem najdłuższa opowieść to „Miasto bez ulic”. Dziewczyna czuje się prześladowana przez domowników, więc postanawia wyprowadzić się z domu i pojechać do swojej cioci. Gdy dociera na miejsce, okazuje się, że nie ma tam już ulic – powstały budynki, które łączą się ze sobą, i żeby dojść dalej, trzeba przejść przez kilka domów.

Już na samym początku można zauważyć, że Junji Ito nie stara się w żaden sposób wyróżniać swoich bohaterów. Wszystkie postacie są rysowane w ten sam sposób – tak, że po przeczytaniu kilku opowiadań nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie, jak wyglądali bohaterowie danej historii. Nie rzucają się w oczy i są do siebie podobni. Nie traktuję tego jako minus, ponieważ najważniejsza tutaj jest treść, a nie bohaterowie sami w sobie. Poza tym jak zwykle zachwycałam się kreską, świetną mimiką twarzy i szczegółowym tłem.

Wydawnictwo JPF, które wydaje w Polsce mangi Junjiego Ito, jak zwykle stanęło na wysokości zadania. Strony są numerowane, a na początku znajduje się spis treści, więc z łatwością można odnaleźć konrektny rozdział. Świetna jakość druku i papieru, bardzo dobre i dopasowane do sytuacji tłumaczenie i przede wszystkim to, co zachęciło mnie do sięgnięcia po ten tom – okładka. Sama nie jestem w stanie powiedzieć, co tak bardzo przyciągnęło moją uwagę. Może tajemnicze postacie w dolnej części, a może kolorystyka? Tego nie wiem, ale jedno wiem na pewno: „Ślepa uliczka” to tytuł, po który warto sięgnąć. Nawet jeśli nie jesteście fanami horroru i grozy, może tutaj znajdziecie coś dla siebie. Ja znalazłam i szczerze pokochałam tę mangę.

Odsłony: 233
gyo odor smierci

Gyo - Odór śmierci

JPF

Autor: Junji Ito
Wydawnictwo: JPF
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 44,99 zł


Na wstępie muszę was ostrzeć – „Gyo” to nie jest manga dla ludzi, którzy nie przepadają za horrorami i przesadną obrzydliwością. Jeśli nie możecie znieść smrodu i robactwa, to lepiej uciekajcie jak najdalej od tego tytułu. Natomiast jeśli jest zupełnie przeciwnie i szukacie dobrej pozycji z gatunku horroru, to ta manga was nie zawiedzie. Junji Ito to bardzo specyficzny mangaka i czytając jego historie nieraz zastanawiałam się, skąd ten człowiek bierze pomysły i co sie dzieje w jego głowie.
Para młodych Japończyków – Tadashi i Kaori – spędzają wakacje na Okinawie. W pewnym momencie dziewczyna zaczyna czuć straszny smród. Na początku ani ona, ani jej towarzysz nie zdają sobie sprawy, że pochodzi on od dziwacznego stworzenia – ryby z odnóżami. Kiedy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli i coraz więcej śmierdzących stworzeń pojawia się na wyspie, Okinawa pogrąża się w chaosie. Tadashi i Kaori uciekają z wyspy i wracają do Tokio. Gdy wydaje im się, że są już bezpieczni, dziewczyna znów czuje ten okropny odór. Cały kraj zalewa fala ohydnych stworzeń.
„Gyo” to tytuł przepełniony obrzydliwością i myślę, że to najlepsze określenie. Przez pierwszą połowę świetnie się czytało, wydarzenia wciągały i odrzucały zarazem. W drugiej połowie zaczęło robić się już trochę zbyt irracjonalnie, autora chyba za bardzo poniosła wyobraźnia, bo w moim odczuciu całość zaczęła tracić sens. Zakończenie też wypadło bardzo przeciętnie wobec tego, jak obiecująco zaczynał się ten tytuł.
Inną kwestią jest rysunek – i tu nie mam żadnych zastrzeżeń. Świetne kadry, bardzo dobrze rozrysowane postacie, robactwo i wszelkie szczegóły. Jest kilka kadrów, które zajmują całe dwie strony i są fenomenalne. Czasem zanim przeszłam do następnej strony zatrzymywałam się na niektórych ujęciach i dokładnie się im przyglądałam. W dodatku wydawnictwo JPF, które wydaje mangi Junjiego Ito na polskim rynku, świetnie się spisało jeśli chodzi o jakość druku – kartki są śnieżnobiałe, a tusz czarny jak smoła, co tylko wspomaga i tak wspaniałą kreskę Junjiego. Obwoluta również jest genialna, mroczna i ze świetnie dopasowaną czcionką tytułową.
„Gyo” to nie jest tytuł idealny pod każdym względem, ale opisana historia jest wciągająca i bardzo dobrze przedstawiona. Nie wzbudza strachu, raczej obrzydzenie, więc jeśli wam to nie przeszkadza, to warto się z nią zapoznać.

Odsłony: 230
duchowe bliznietaa

Duchowe Bliźnięta

waneko

Autor: Mihara Mitsukazu
Wydawnictwo: Waneko
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 27,99 zł


Zapewne większość z was słyszała takie określenia, jak bratnia czy pokrewna dusza. Czasem ludzi, którzy wiele dla nas znaczą, trakujemy jak rodzinę. Najbliższych przyjaciół określamy jako swoich braci lub siostry. Niektórzy wierzą, że każdy ma gdzieś na świecie drugą połowę swojej duszy.

Na początku „Duchowe bliźnięta” wydają się chaotycznym zbiorem kilku niepowiązanych ze sobą historii. Pierwsze rozdziały czyta się z trudem, bo bardzo łatwo zgubić wątek, a postacie drugoplanowe nie są zbyt wyraziste. Dwoje dzieci ginie tego samego dnia, w tym samym czasie i w dwóch zupełnie różnych miejscach na świecie. Ich dusze powracają do naszego świata i szukają swoich wspomnień. Alex i Rise towarzyszą bohaterom krótkich historii w poszukiwaniu bratnich dusz, a w międzyczasie powoli odkrywają prawdę o sobie. W połowie lektury z wielu historii pozostają tylko dwie, Haruhi i Theo, i to właśnie dzięki nim tytułowe Duchowe Bliźnięta spotykają się i poznają prawdę o swojej śmierci.

„Duchowe bliźnięta” to nie jest lekki i przyjemny tytuł do poczytania przed pójściem spać. Manga przeznaczona jest dla dorosłego czytelnika, pojawiają się w niej motywy morderstwa, gwałtu, a także dziecięcej prostytucji. Historie w niej przedstawione nie są przyjemne, są w większości dramatyczne, w dodatku bardzo wciągające. Gdy wszystkie wątki zaczęły mi się układać w jedną całość, nie mogłam się od mangi oderwać. Nie wiedziałam też, jakiego zakończenia mogę się spodziewać, i obawiałam się, że zniszczy całą przyjemność z lektury. Na szczęście tak się nie stało. Po ostatniej stronie czułam tę satysfakcję, że właśnie skończyłam czytać coś naprawdę dobrego.

Wydawnictwo Waneko, które wydało w Polsce „Duchowe bliźnięta”, świetnie poradziło sobie z tym tytułem. Polska wersja jest o wiele grubsza niż standardowy tom – w przeciwieństwie do orginału wydanego w dwóch częściach w naszym kraju manga ukazała się jako jednotomówka. Przypadła mi do gustu również obwoluta, która jest bardzo stonowana i minimalistyczna.

Szczerze mówiąc, nie bardzo wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej mandze. Po przeczytaniu jej wiem, że wybranie tego tytułu to była dobra decyzja. Jeśli szukacie czegoś poważniejszego, czegoś, co was wciągnie, zaciekawi, wzbudzi wiele emocji, to „Duchowe bliźnięta” sątytułem, po który powinniście sięgnąć.

Odsłony: 240

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies). Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Cookies, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.