Centrum Kultury „Zamek” we wrocławskiej Leśnicy po raz kolejny stało się gospodarzem Dni Fantastyki. Tegoroczna edycja odbyła się w dniach 7-9 lipca. Tym razem tematm przewodnim konwentu było: „Bohaterowie w Literaturze”i. Czy organizatorzy sami stali się herosami podczas przygotowywania imprezy? Zapraszam do relacji.

 Myślę, że warto napisać o tym, że na tej imprezie po raz pierwszy od dłuższego czasu nie wykonywałem zdjęć, w związku z tym moja opinia będzie bliższa opinii zwykłego uczestnika, niż bywało dotychczas.

Akredytacja, dojazd i noclegi

Bilety na tegoroczne Dni Fantastyki dostępne były w dwóch cenach: 50 zł w przedsprzedaży – aż do tygodnia przed rozpoczęciem wydarzenia, oraz 60 zł – w okresie na tydzień przed i podczas trwania imprezy. Konwentowicze, którzy chcieli skorzystać z możliwości spania w szkole (oddalonej o 10 minut pieszo od miejsca, w którym odbywał się konwent), musieli dopłacić kolejne 10 zł za kartę noclegową. Niestety, nie było biletów jednodniowych i zakup karnetów trzydniowych był jedną możliwością. Cały proces akredytacji przebiegał szybko, a kolejki nie były długie.  W pakiecie zapakowanym w papierową torbę, którą otrzymywał każdy uczestnik, można było znaleźć: duży informator w formacie A4, tabelkę programową, kilka ulotek, kartę do gry „Munchkin” oraz sylikonową opaskę z napisem „Dni Fantastyki 2017” w czerwonym kolorze. Osoby, które postanowiły spędzić noc w szkole, dodatkowo musiały mieć na ręce opaskę potwierdzającą wykupienie noclegu. Według organizatorów konwent odwiedziło ponad 4000 osób.

Osoby, które nie chciały kupować akredytacji, także miały dostęp do wielu elementów imprezy – głównej sceny, strefy spotkań i wystawców. Brak wykupionej wejściówki nie pozwalał jedynie uczestniczyć w atrakcjach, które odbywały się w zamku.

W stosunku do lat ubiegłych niewiele się zmieniło. Uczestnicy mieli możliwość dojazdu z centrum Wrocławia autobusem bez przesiadek, tramwajem lub pociągiem (stacja PKP znajduje się około 400 metrów od zamku). Przemieszczający się „na kołach” musieli być jednak cierpliwi. Trasa przy zamku była przez niemal cały dzień bardzo zatłoczona. Ja, jadąc samochodem, ostatnie 3 kilometry pokonałem w ponad 30 minut.

Funkcję szkoły noclegowej spełniał budynek należący do Zespołu Szkół nr 24 mieszczącego się przy ulicy P. Eluarda – ten sam, co w latach ubiegłych.  Miejsca było wystarczająco, przyczyniły się do tego limity miejsc określone w preakredytacji.

Goście specjalni, panele, atrakcje

Tegoroczna edycja miała aż 62 gości specjalnych. Nie sposób wszystkich wymienić, ale postaci takie jak Graham Masterton, Brian McClellan, Jarosław Boberek i Piotr W. Cholewa robią wrażenie. Większość zaproszonych gości prowadziła prelekcje, a następnie była dostępna na dyżurze w Strefie Spotkań.

Sal prelekcyjnych w tym roku przygotowano aż osiem i nieprzerwanie przez cały czas trwania imprezy (wyłączając godziny nocne) wypchane były po brzegi. Jedną z „sal” zlokalizowano na dziedzińcu zamku, pod namiotem. Była to dobra opcja z racji niższej temperatury i większym dostępie do tlenuduchoty niż w pozostałych salach, jednak niekiedy dźwięki ze sceny skutecznie uniemożliwiały prowadzenie spotkań. Otwarty był również gamesroom, zorganizowany w piwnicach gmachu. Tuż obok ulokowano sale larpowe i RPG. Fani lochów na pewno byli zadowoleni.

Jak co roku przygotowano pokaźną liczbę atrakcji. Furia - Centrum Gier Fabularnych po raz kolejny rozstawiło się ze swoją strzelnicą ASG. Po przeciwnej stronie drogi znajdowały się namioty Zakonu Świętego Płomienia – grupy larpowej, która odgrywa fanatyków religijnych po zagładzie atomowej. Dla fanów historii niemałą atrakcję stanowiła obecność grup rekonstrukcji historycznej- Czarny Kur oraz pruski Regiment 32.

Za zamkiem znajdowała się strefa gastronomiczna oraz wystawcy. Na głodnych konwentowiczów czekało kilka food trucków z zapiekankami, burgerami, makaronami i pierogami. Dla spragnionych swoje towary wystawił wrocławski browar „Profesja”, który serwował także uwarzone specjalnie na tę okazję piwo typu Farmhouse Ale o wdzięcznej nazwie „Zabójca Trolli” (piwo bynajmniej trollem nie trąciło). Dla wystawców przygotowano 3 duże namioty. Według oficjalnych informacji przybyło 23 sprzedawców oferujących gry planszowe, galanterię, kości, kubki i dużo, dużo różności. Niestety, trzeba też wspomnieć o niemiłym incydencie, który zdarzył się w sobotę. W nocy sprzęt pod jednym z namiotów został uszkodzony przez pijaną osobę spoza konwentu. Nie jest to dobra informacja, zwłaszcza że impreza była obstawiona przez zawodową ochronę.

Kryształowe Smoki

Dni Fantastyki co roku ogłaszają motyw przewodni konkursu. Tym razem brzmiał on: „Wrocławski bohater – Kryształowy smok”.
. Kategorie konkursowe były cztery (ewentualnie pięć, zależy od sposobu liczenia). Zwyciężyli w nich: kategoria Opowiadania – Debiutant: Agnieszka Forysiak z opowieścią „Panie prezydencie”; kategoria Opowiadania – Profesjonalista: Dawid Cieśla i jego „Breslau w cieniu smoka”; kategoria Ilustracja: Zuzanna Żelazna – „Jak wytresować kryształowego smoka”; kategoria Komiks:
Miriam Pieniek – „Wrocławski smok”. Ostatnią nagradzaną kategorią był konkurs cosplay. Główną nagrodę zdobyła Margaret jako Odkupiona Riven z gry League of Legends. Ogłoszenie zwycięzców odbyło się na scenie w sobotni wieczór.

Podsumowanie

Prywatnie uważam wrocławskie Dni Fantastyki za najlepszy fantastyczny konwent w Polsce, głównie dlatego, że odbywa się w sporej części na świeżym powietrzu, w bardzo luźnej atmosferze. Jest to bodajże czwarta z kolei edycja, na której się pojawiłem i niezmiennie jestem zadowolony zarówno z organizacji, jak i atrakcji przygotowanych dla uczestników. Nieco obiektywniej patrząc, konwent w dużej mierze odbywający się na świeżym powietrzuzewnątrz jest bardzo wrażliwy na pogodę. W tym roku konwent nawiedziły przelotne opady, które skutecznie wyganiały uczestników ze strefy gastronomicznej oraz sprzed sceny. Rozmieszczenie atrakcji na dość dużym obszarze wokół zamku sprawiło też, że cztery tysiące uczestników nie były aż tak widoczne – tylko czasami, pod koniec prelekcji robiło się tłoczno na korytarzach.
Podsumowując relację. Dla fana fantastyki wrocławskie Dni Fantastyki to jedna z lepszych imprez, na jakie można się wybrać.

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies). Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Cookies, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.