Środek lata, upały dają się we znaki, a tu o poranku co widać? Ciemne chmury... Pierwsza myśl: ulga, miłe orzeźwienie. Ale zaraz, jak to DESZCZ?! Przecież dzisiaj jest konwent! Mowa tutaj o Niuconie IX, który odbył się we Wrocławiu w dniach 10-12 sierpnia. Kiepska pogoda nie odstraszyła potencjalnych uczestników, a po szczegóły przebiegu imprezy jak zwykle zapraszam do rozwinięcia.

Organizatorzy postanowili zakończyć Niucon w formie, jaką znaliśmy do tej pory. Zdecydowana większość osób, która działa w fandomie, robi to z pasją i z pasji. Jednak czas biegnie nieubłaganie, dorastamy, dochodzi nam coraz więcej obowiązków – po prostu dorosłe życie. Twórcy próbują dźwigać ciężar organizacji imprezy, ale niestety, nie mają już tyle czasu, co kiedyś. Do takiego właśnie momentu doszli ludzie z NiuconTeam. Nie chcąc tracić tego, co do tej pory stworzyli, postanowili zakończyć standardowy Niucon dziewiątą edycją. Największy wrocławski konwent dobiegł końca i przeszedł w tryb oszczędny, teraz będzie się odbywać częściej i w mniejszej formie. Dziękujemy organizatorom za czas poświęcony na stworzenie tak dużej imprezy i życzymy sukcesów na dalszej drodze konwentowej. Pomimo wielu wzlotów i upadków byliście na miejscu, a ludzie dobrze się z Wami bawili.

Akredytacja ruszyła w piątek o godzinie 10:00, niucon wejsciea program wystartował o 12:00. Około godziny 13:00 wciąż była mała kolejka, która szybko się poruszała. Wraz z ekipą przeszliśmy przez akredytację sprawnie i bezproblemowo. Nie było żadnych opasek, po prostu zwykły identyfikator i skromna mapka z informatorem. Konwent odbywał się w dwóch budynkach Uniwersytetu Wrocławskiego zlokalizowanych przy placu Grunwaldzkim. W piątek część wystawców zaczęła się rozstawiać, a co niektórzy dojechali dopiero w sobotę. W budynku panował spokój, uczestników było sporo, ale bez ścisku – ten zaczął doskwierać w sobotę.

Co nieco o atrakcjach

Jak to na uczelni, sale wykładowe są zazwyczaj sporych rozmiarów i dobrze wyposażone. Tak było i tutaj. W każdej sali był rzutnik, a miejsca nie brakowało dla nikogo. Niektóre pomieszczenia wydawały się wręcz puste. niucon prelekcjaCzęść paneli prowadzono w interesujący sposób. W sumie to było tak jak zawsze z prelekcjami na konwentach: jedne są ciekawe, inne nie, pojawia się kilka nowych tematów, a reszta jest po prostu odgrzewanym kotletem. Ogólnie nie było źle, a spora część prelekcji nawiązywała do motywu przewodniego, jakim był świat mitologii skryty w mangach, anime i light novel.

UltraStar był zlokalizowany w budynku głównym na parterze na końcu korytarza. Nad tą atrakcją, tylko zdecydowanie wyżej, bo na ostatnim, 4. piętrze ukryty został Rock Band. Tam, prawie na końcu świata, nikomu nie przeszkadzały dźwięki wydobywające się z salki. Uwielbiane przez wszystkich planszówki znalazły swoje miejsce piętro niżej. W sobotę w games roomie panował spory tłok. A skoro już mówimy o atrakcjach, to nie można zapomnieć o cosplayu.

Cosplay

Konkurs cosplay odbył się w Imparcie – sali niucon impartteatralnej znajdującej się w obiekcie położonym przy placu Wróblewskiego, pomiędzy szkołą sleepową a budynkiem konwentowym. Podczas tej edycji imprezy organizatorzy ze sporym wyprzedzeniem zaczęli informować uczestników o miejscu konkursu, w zeszłym ponoć były z tym problemy. Zmagania cosplayerów rozpoczęły się o godzinie 18:00, media mogły wejść odpowiednio wcześniej, aby zająć miejsce i ustawić sprzęt w dogodnym miejscu. Nie obyło się bez małego poślizgu, ale konferansjerzy ciekawie zabawiali publiczność, a samo opóźnienie spowodowane było wpuszczaniem konwentowiczów na widownię.
Muszę przyznać, że występy były dobrze przygotowane, a stroje uczestników wykonane starannie. Byłem pod wrażeniem pokazów najmłodszych cosplayerów, trema ich nie zjadła i stanęli na wysokości zadania. W przerwach między scenkami duet prowadzących świetnie dawał sobie radę, ale żarty o fretce zaczęły trochę męczyć. Pniucon konkurs cosplayierwszy raz konkurs minął mi tak szybko. W czasie oczekiwania na wyniki przeprowadzono konkurs talentów wokalnych. Po pierwsze, gratulacje za odwagę, wyjście na scenę i zaśpiewanie. Wokal niektórych był miły dla ucha, niestety tylko kilku osób. Po nieco męczących występach zostały ogłoszone wyniki. Wszystko przebiegło w miłej atmosferze. Zapytacie, co mnie tak urzekło w tym konkursie? Całość, jego organizacja, oświetlenie, nagłośnienie i to, że w końcu odbył się na prawdziwej scenie i w sali z wygodnymi siedzeniami przeznaczonymi dla widowni. Pierwszy raz od dłuższego czasu bardzo dobrze bawiłem się na konkursie cosplay.

Gadżetomania

Podobnie jak w zeszłym roku stoiska niucon wystawcywystawców znajdowały się w głównym holu przy wejściu w budynku wystawców (ten bez akredytacji). Mieliśmy w czym przebierać, wybór towarów był spory, jednak stoisk było mniej w porównaniu do poprzedniej edycji . U wystawców można było zakupić między innymi: kubki, breloki, podkładki, maskotki, poduszki, mangi, słodycze. Zaskoczeniem był brak sklepu Yatta, a największe stoiska posiadali: Pako-Chan, wydawnictwo Waneko i wystawca oferujący Mystery Box. Prócz zwykłych sklepów i wydawnictw pokazali się jeszcze młodzi artyści – można było znaleźć ich w budynku głównym. Prezentowali oni swoje rękodzieło: naklejki, szkice, biżuterię i fan-arty, które sprzedawali za przyzwoitą cenę. Obecnie nie wyobrażam sobie konwentu bez nich.

Wszystko inne, o czym nie było mowy wyżej

Dla przyjezdnych najważniejsza chyba informacja dotyczy miejsca noclegu. Sleep room Niuconu mieścił się w szkole przy ulicy Worcella. Nie opowiem niucon uczestnicyWam o niej zbyt wiele, bo mnie tam nie było, jednak z relacji znajomych wiem, że warunki im odpowiadały, taki konwentowy standard. Jeśli coś było nie tak, piszcie w komentarzach.
Nie wspomniałem też o punktach gastronomicznych, których nie było za wiele, ale organizatorzy postarali się o zupki instant dla uczestników. Warto dodać, że były one rozdawane obok akredytacji za darmo wszystkim, którzy mieli na nie ochotę. Natomiast jedyne miejsce, gdzie można było kupić „konkretniejsze” jedzenie, mieściło się na drugim piętrze w budynku wystawców. Była tam też dostępna pyszna orzeźwiająca lemoniada. Sporo wystawców oferowało również japońskie łakocie, a furorę robił Pako-Chan. Według mnie to wystarczyło, bo blisko konwentu mieścił się Pasaż Grunwaldzki.
Dawno nie wspominałem o ważnej (przynajmniej dla mnie) kwestii czystości na konwencie. Trzeba przyznać, że helperzy spisali się na piątkę z plusem, śmieci wyrzucano na bieżąco, a w toaletach i salach było czysto.

Podsumowując

To był mój drugi Niucon w życiu, pierwszy odbył się cztery lata temu w szkole przy ulicy Worcella. Gdy patrzy się na tę imprezę po tak długim czasie, widać, że organizatorzy zmienili dużo rzeczy na plus i szkoda, że coś tak fajnego powoli się kończy. Przed nami jeszcze Niucon X, który odbędzie się jesienią, a potem pozostaną nam już tylko mniejsze eventy we Wrocławiu. Na tym wydarzeniu dobrze bawiłem się w gronie znajomych i redakcji. Konwent jak najbardziej zaliczam do udanych.
Dziękuję, że jesteście i czytacie, zachęcam do dzielenia się w komentarzach Waszymi opiniami na temat konwentu.

Sabat