Konwenty Południowe - Felieton: Z kart powieści na szklany ekran, czyli słów kilka o ekranizacji „Amerykańskich bogów” Neila Gaimana

Dla fana czytelnictwa nie ma nic bardziej ekscytującego i frapującego zarazem, jak wiadomość o ekranizacji jego ulubionej książkowej pozycji. Dlaczego? Bo z jednej strony cieszy się na wieść, że powieść, którą lubi, zostanie przeniesiona na srebrny ekran, a z drugiej – martwi się, czy film choć trochę będzie zbliżony do jego wyobrażeń, które zrodziły się w trakcie lektury. Strachem może napawać też zgodność fabularna papierowego pierwowzoru z ekranizacją. Tak właśnie czują się teraz fani angielskiego pisarza Neila Gaimana oczekujący na premierę serialu na podstawie jednej z jego najpopularniejszych powieści – „Amerykańskich bogach”.


Między rzeczywistością a światem bogów


cn5lut8vuai36qp„Amerykańscy bogowie” przebyli długą drogę, zanim zdecydowano się spełnić marzenie fanów i wyprodukować serial. Powieść została wydana w 2001 roku (już w 2002 została przetłumaczona na język polski) i bardzo szybko znalazła się na liście bestsellerów „New Jork Times”. Nic dziwnego, historia opowiedziana przez Gaimana to opowieść o świecie między rzeczywistością a fikcją, gdzie bogowie zależni są od ludzi i ich wierzeń. W ten świat wprowadza czytelnika Cień Moon, który odsiaduje w więzieniu wyrok za napad i pobicie. Już wkrótce ma wyjść zza krat, snuje więc plany o rozpoczęciu nowego życia, odbudowaniu relacji z żoną i pracy w siłowni swojego najlepszego kumpla, Robbie’go. Niestety, jego plany legną w gruzach, gdy na kilka dni przed zwolnieniem dotrze do niego wiadomość, że jego ukochana żona Laura i Robbie zginęli w wypadku samochodowym. Wychodzi też na jaw, że tych dwoje łączyło coś więcej niż przyjacielskie relacje. Po takim ciosie zobojętniały na wszystko i melancholijny Cień zostaje sam, nie ma się gdzie podziać i nie wie, dokąd mógłby się udać. Wtedy na jego drodze staje niejaki pan Wednesday, który proponuje mu zatrudnienie. Zrezygnowany Cień przystaje na jego ofertę i w ten sposób wplątuje się w wielki konflikt toczący się od lat na terenie Stanów Zjednoczonych między „starymi” bogami – przywiezionymi przez przybywających do USA z różnych stron świata imigrantów – a „nowymi”, którzy pojawili się wraz z rozwojem technologicznym.


Trudne początki i szansa na sukces


Książka wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością, dlatego nie dziwi fakt, że ktoś w końcu wpadł na pomysł stworzenia ekranizacji powieści. Jednak okazało się, że nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać. W 2011 roku po raz pierwszy pojawiły się informacje o tym, że Tom Hanks i Gary Goetzman chcą zająć się projektem, a stacja HBO wyraziła zainteresowanie przeniesieniem „Amerykańskich bogów” na ekrany. Nawiązano również współpracę z samym Neilem Gaimanem, który miał pomóc w stworzeniu serialu, m.in. zająć się scenariuszem. Pisarz stworzył trzy różne konspekty scenariusza, a mimo to nie udało się dogadać z HBO. W 2013 roku stacja ogłosiła wycofanie się z projektu, jako powód podając problemy ze scenopisem oraz presję ze strony fanów powieści. Neil Gaiman stwierdził wtedy, że prace nad scenariuszem wciąż trwają, dając nadzieję, że pomysł nie został całkowicie porzucony. Jedni poczuli się rozczarowani, że nie zobaczą serialu, inni odetchnęli z ulgą.

Na kolejne informacje trzeba było trochę czekać. Rok później, w listopadzie 2014 roku okazało się, że serial na podstawie powieści wyprodukuje stacja Starz na zlecenie Freemantle Media, a Neil Gaiman zostanie producentem wykonawczym – tak wynikało w początkowo podawanych informacjach, później jednak okazało się, że Gaiman ma również napisać scenariusze do kilku odcinków. Do tworzenia odcinka pilotowego zatrudniono Bryana Fullera (Hannibal, Herosi) oraz Michaela Greena (Herosi). Fanów „Amerykańskich bogów” zaskoczyła też informacja, że literacki pierwowzór będzie zaledwie streszczeniem całej fabuły serialu.

Bryan Fuller zaskoczył wtedy jeszcze jedną informacją. Powiedział, że trwają rozmowy o uzyskaniu praw do innej powieści Gaimana – powiązanej z „Amerykańskimi bogami” książki „Chłopaki Anansiego”, a w planach jest stworzenie całego filmowego uniwersum boskich bohaterów.

Ciekawie wygląda wybór obsady, zobaczymy bowiem wielu popularnych aktorów nie tylko serialowych, ale i kinowych. W Cienia wcieli się znany z serialu „100”  Ricky Whittle, a partnerować mu będą: Emily Browning jako żona Cienia – Laura, Ian McShane w roli Wednesdaya, Yetide Badaki jako Bilquis – pradawna bogini miłości, Orlando Jones jako pan Nancy, czy  Gillian Anderson jako Media. Do obsady serialu dołączyli także Jonathan Tucker i Crispin Glover.

MadSweeny ShadowMoonPoza obsadą, twórcy serialu dawkowali fanom wszelkie informacje dotyczące produkcji, pokazywali tylko pojedyncze zdjęcia z planu, niechętnie ujawniali nazwiska współpracowników, by w końcu w lipcu zeszłego roku wypuścić 2-minutowy zwiastun, który spotkał się z niezwykle pochlebnymi komentarzami i rozbudził nadzieje na to, że będzie udaną adaptacją powieści. Czy te nadzieje nie okażą się płonne – czas pokaże, zwłaszcza że zaplanowano wiele zmian w stosunku do oryginalnej fabuły powieści: wprowadzono nowych bogów (np. Wulkana czy Jezusa), rozbudowano historie pobocznych bohaterów (Laura, która w książce pojawia się sporadycznie, dostała dość pokaźny wątek, podobnie Szalony Sweeney), a pierwszy sezon (10 odcinków) będzie dotyczyć około 1/3 historii opisanej w „Amerykańskich bogach”. W planach jest również drugi sezon. Premierę zapowiedziano na koniec 2016 roku, jednak później przesunięto ją na 2017 rok – pierwszy odcinek zostanie wyemitowany w kwietniu (o ile data premiery nie zostanie znów odsunięta w czasie) i będzie nosił tytuł „The Bone Orchard”.


Wysoko zawieszona poprzeczka


Fani twórczości Neila Gaimana zapewne już z niecierpliwością oczekują na emisję pilotażowego odcinka i spotkanie z filmowym Cieniem. Apetyt na tę produkcję pobudzają także wcześniejsze ekranizacje twórczości pisarza, jak wyprodukowany dla telewizji BBC serial „Nigdziebądź” czy hollywoodzki hit „Gwiezdny pył”. Niemniej w głowie mogą rodzić się pewne istotne pytania. Czy książka jest na tyle trudna do zekranizowana, że nawet słynąca z dobrych seriali stacja HBO wycofała się produkcji? Czy oczekiwania fanów rzeczywiście są tak wysokie, że rozminą się z możliwościami producentów? Jak na serial wpłynie współpraca z Gaimanem? Odpowiedź na te pytania nie jest prosta. Sama obecność pisarza na pewno będzie na plus – Gaiman już dawno udowodnił, że pisanie dobrych scenariuszy nie stanowi dla niego problemu, ponadto to właśnie w jego wyobraźni zrodzili się bohaterowie powieści i to on wie najlepiej, jak każdy element tej złożonej układanki ma wyglądać (już jakiś czas temu pochwalił fragmenty serialu, które miał okazję obejrzeć). A sami fani? Właśnie ta współpraca pozwala im dość wysoko podnieść poprzeczkę oczekiwań. Choć zwiastun spodobał się wielu osobom, sprawą dyskusyjną pozostaje wybór obsady i potraktowanie powieści jako małej bazy, na której planuje się nadbudowanie wielu nowych wątków i historii. W dodatku razi pewność siebie producentów, którzy już wróżą produkcji ogromny sukces i planują kolejne sezony serialu. Być może mają rację, ale o tym decydują widzowie.

MrWednesdayJa jako fanka Gaimana już od dawna śledzę losy ekranizacji „Amerykańskich bogów” i z niecierpliwością oczekuję kwietnia, chociaż szczerze muszę przyznać, że mam mieszane uczucia. Na pewno na plus oceniam udział pisarza przy tworzeniu scenariusza i mam nadzieję, że będzie miał realny wpływ na to, co ostatecznie zobaczymy. Rozbudowanie wątków pobocznych i wyjście poza historię Cienia także wydaje mi się ciekawym rozwiązaniem. Pewnym rozczarowaniem było dla mnie za to zrezygnowanie przez HBO z produkcji. Stacja z dobrym „serialowym” zapleczem i odpowiednimi funduszami mogłaby zapewnić produkcji sukces. Czy przejęcie pomysłu przez Starz wyjdzie na dobre, trudno na razie stwierdzić. Pewne wątpliwości budzi u mnie też obsada, zwłaszcza Ricky Whittle w roli Cienia – rozmija się znacznie z wyobrażeniami zbudowanymi w mojej wyobraźni w trakcie czytania powieści.

A Wy co myślicie na ten temat? Oczekujecie na premierę serialu czy wolelibyście, by taka ekranizacja nigdy nie powstała? Czy to, co do tej pory wiadomo, zachęca Was do obejrzenia? Napiszcie!

https://www.starz.com/series/americangods

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.