Munchkin Steampunk

munchkin steampunk okładka

black monk

Wydawca: Black Monk
Autor: Steve Jackson
Rodzaj: Karciana
Poziom skomplikowania rozgrywki: Niski
Losowość: Średnia
Gra składa się z: 
- 165 kart do gry (Drzwi i Skarbów)
- jednej kości sześciościenna
- instrukcji do gry

Świat nieustannie się zmienia. Ludzie wciąż wymyślają nowe uproszczenia, technologie oraz narzędzia. Postęp widać właściwie w każdej dziedzinie życia. Jedne wynalazki są przydatne, inne mniej. I kiedy mogłoby się wydawać, że już nic nas nie zaskoczy, okazuje się, że jesteśmy w błędzie. Nie inaczej jest z serią gier Munchkin. Bo przecież co jeszcze można wymyślić po tych wszystkich edycjach i dodatkach?

Można na przykład stworzyć wersję „Munchkin Steampunk”! Ale czy wprowadzi ona jakiś powiew świeżości? Cóż, poprzedniczki mnie nie zawiodły i oprócz innych ilustracji zwykle zmieniały nieco sposób rozgrywki lub wprowadzały jakąś interesującą mechanikę. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywiście pudełko. Ilustracje są w zgoła odmiennym stylu, a to za sprawą nowego grafika (spokojnie, tylko do tej edycji). Zamiast znanego wszystkim fanom stylu Kovalica, dostajemy rysunki Phila Foglio. Nie każdemu przypadnie do gustu aż taka zmiana stylu, ale przecież najważniejsza jest rozgrywka, prawda?

Standardowo już, instrukcja nie jest ostateczna. Najlepiej przytoczyć tu jedną z adnotacji, które znajdują się w zbiorze zasad:

Zasady na kartach mają pierwszeństwo nad instrukcją. Jednak zignoruj efekt, jaki karta może dawać, jeżeli jest on w konflikcie z jedną z poniższych zasad. Chyba że na karcie jest wyraźnie napisane, że jest ona wyjątkiem i te zasady jej nie dotyczą.

W wolnym tłumaczeniu wychodzi na to, że treść kart jest ważniejsza od instrukcji, z wyłączeniem kilku kardynalnych zasad, chyba że karta mówi inaczej. Można się pogubić, prawda? Ale przecież na tym właśnie polega Munchkin i takie niedopowiedzenia otwierające boczne furtki do zwycięstwa są podstawą tej gry! Właściwie można powiedzieć, że każdy gra na swój własny sposób i nieco inaczej interpretuje część kart czy instrukcji. I nigdy nie wiadomo, kto właściwie ma rację. To chyba jedyna gra (z tych w które grałem), w której niedopowiedzenia stanowią zaletę, a nie wadę.

Wracając do tematu rozgrywki, trzon gry się nie zmienił. Dalej naszym celem jest zdobycie dziesiątego poziomu, który to możemy uzyskać walcząc, handlując bądź używając specjalnych kart. Wszystkie, poza ostatnim, gdyż ten jest możliwy do zdobycia tylko poprzez pokonanie potwora (istnieje wyjątek w podstawowej wersji gry w przypadku posiadania karty Kapłana).
Co więc się zmieniło? Przede wszystkim rasy i klasy, a właściwie tylko te ostatnie, gdyż rasy w Steampunku nie występują. Grać możemy Odkrywcą, Mechanikiem, Oficerem lub Potentatem, a każdy z nich ma swoje unikalne umiejętności. Rozgrywka w paroświecie skupiona jest przede wszystkim na klątwach i kartach aktywnych, dających nam specjalne akcje. Dla przykładu przytoczę „Infradźwiękową Triangulację”, dającą nam możliwość zmuszenia innego gracza do pokazania kart, które ma na ręce. Tego typu zagrywek jest kilka i stanowią odmianę od tego, do czego przywykliśmy grając w inne wydania gry. Wzmocnień potworów nie ma zbyt wiele, toteż walki nie osiągają tak szalonych poziomów trudności jak choćby w przypadku „Munchkina Cthulhu”, gdzie z dodatkami możliwe było uzyskanie siły sięgającej 200 po obu stronach barykady.

Jedna z najważniejszych cech serii „Muchnkin” to specyficzne poczucie humoru, często wyśmiewające twory popkultury. Tutaj także tego nie brakuje, choć zabrakło dla mnie nawiązań do konkretnych serii gier, książek czy filmów. Nie znaczy to, że nie było ich wcale, ale nie rzucały się w oczy tak bardzo jak przy innych wydaniach. Więcej tu jest zabaw słowem i rysunkiem niż klasycznych easter eggów. Polecam zagorzałym fanom gogli, monokli, gorsetów i kółek zębatych, ale raczej nie sądzę, żeby osoby spoza tematu znalazły w tej wersji gry szczególne upodobanie. Ale to przecież żadna wada, bo wydanie skierowane jest właśnie do tej pierwszej grupy. Przy tylu zróżnicowanych grach w serii każdy może znaleźć coś dla siebie.