Konwenty Południowe - Recenzja gry: Hej! To moja ryba!

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

Hej! To moja ryba!

Hej! To moja ryba!

rebel

Wydawca: Rebel
Autor: Gunter Cornett, Alvydas Jakeliunas
Rodzaj: familijna, dla dzieci
Poziom skomplikowania rozgrywki: Prosty
Losowość: Mała
Gra składa się z: 
- 60 płytek kry lodowej
- 16 figurek pingwinów (po 4 w każdym kolorze)
- instrukcji

Gier o tematyce zimowej, w której główna rola przypadła pingwinom, powstało już kilka. Nie we wszystkie miałam okazję zagrać, ale „Hej! To moja ryba!” zaskoczyła mnie prostotą zasad, schludnością wykonania i jakością komponentów. Jest to mała gra i na tyle uniwersalna, że powinna przypaść do gustu zarówno dzieciom jak i dorosłym.

Gra składa się z niewielu elementów, ale z przyjemnością się na nie patrzy. Uwagę przykuwają w szczególności figurki pingwinów w czterech różnych kolorach i pozach. Płytki przedstawiają pływające kawałki kry, na których można znaleźć 1, 2 lub 3 ryby. Różnią się one nie tylko ilością, ale także gatunkiem i kolorem, więc odróżnianie ich od siebie nie powinno stanowić problemu nawet dla mniejszych dzieci. Pudełko jest małe, ale bez problemu mieści wszystkie komponenty. Dosyć rzadko spotykaną sytuacją jest wydanie gry w opakowaniu idealnie dopasowanym wielkością do zawartości, a tak właśnie jest w tym przypadku.

Hej! To moja ryba!Celem gry jest zebranie jak największej ilości ryb znajdujących się na krze lodowej. Osoba, której się to uda, wygrywa grę. Na początku losowo ustawiamy płytki po 7 i 8 w rzędzie (naprzemiennie). Tak stworzona plansza powinna mniej więcej przypominać kwadrat. Nastepnie po kolei ustawiamy po jednym pingwinie na wybranej płytce z jedną rybą, na której nie znajduje się jeszcze żaden inny pingwin. Powtarzamy ustawianie do momentu, w którym gracze nie mają już żadnych figurek. Ich liczba zależy od ilości osób grających, więc zawsze w grze bierze udział 8 lub 9 pingwinów. Dzięki temu nigdy na planszy nie jest ani za ciasno ani, zbyt luźno.

Przebieg gry jest prosty i szybki. Zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara, zaczynając od pierwszego gracza, każdy wykonuje dwie czynności: przemieszczenie pingwina i zabranie płytki. Gracz wybiera jedną spośród swoich figurek i przestawia ją na inną płytkę w linii prostej od obecnie zajmowanej, jednocześnie zabierając tę, z której właśnie zszedł. Możliwych kierunków może być aż 6, jednak istnieją również ograniczenia: nie można zatrzymać się na płytce, na której znajduje się inna figurka, nie należy też przeskakiwać pustych pól ani takich, na których jest jakikolwiek pingwin. I tu rodzi nam się początek taktyki dla bardziej zaawansowanych graczy, ponieważ można blokować figurki innych i odcinać ich od głównej planszy. Pingwin, który został na pojedynczej krze i nie może zrobić ruchu, odpada. Gracz zabiera go wraz z płytką, na której stał, i od tej pory posiada mniej możliwości ruchu. Gra kończy się, gdy wszystkie pingwiny wrócą do właścicieli. Wtedy podliczamy, ile ryb udało nam się zdobyć. Zwycięzcą zostaje ten, kto ma ich najwięcej. W przypadku remisu porównujemy także ilość płytek. Instrukcja jest krótka i przejrzysta, więc co do zasad i warunków wygranej nie ma żadnych wątpliwości.

„Hej! To moja ryba!” należy do kategorii gier dla dzieci, ale jak najbardziej nada się także dlaHej! To moja ryba! początkujących graczy oraz jako przerywnik między bardziej rozbudowanymi tytułami. Wydawca sugeruje, że gra nadaje się dla dzieci powyżej 8 roku życia. Uważam, że można grać także z młodszymi, chociaż oczywiście wtedy nie będzie w grze aż tyle umyślnego blokowania pozostałych. Płytki z różną ilością ryb można łatwo rozróżnić, więc nawet z liczeniem nie powinno być większych komplikacji. Zasady można wytłumaczyć w paru zdaniach, a poruszanie pingwinami jest logiczne i intuicyjne. Mimo niewielkich rozmiarów, gra daje sporo satysfakcji, a krótki czas rozgrywki zachęca do zagrania kolejnej partii. Małym minusem może być zabieranie płytek otoczonych ze wszystkich stron. Dosyć łatwo można poruszyć inne elementy gry, które potem trzeba poprawiać. Natomiast ogromnym plusem są figurki. Każdy pingwin w danym kolorze stoi w innej pozycji i w jakiś sposób nawiązuje do zbierania ryb lub ich jedzenia. Figurki są ładnie wykonane i mają żywe kolory, więc dzieci mogą się nimi bawić także poza grą.

„Hej! To moja ryba!” jest przeznaczona dla 2 do 4 graczy. W rozgrywce dwuosobowej, mając po 4 figurki, mamy najwięcej możliwości ruchu i najbardziej panujemy nad grą, która zamienia się w taktyczny wyścig – komu pierwszemu uda się odciąć pingwiny drugiego gracza. Z kolei przy czterech osobach w grze mamy najmniej kontroli, za to więcej chaosu. Natomiast grając w trójkę wszystkie plusy i minusy spotykają się gdzieś pośrodku. Mimo tego wydaje mi się, że tytuł sprawdza się na każdą ilość graczy, więc z przyjemnością polecam ją wszystkim, którzy szukają małej, ładnej i przyjemnej gry z prostymi zasadami.