Konwenty Południowe - Recenzja książki: Olga Gromyko - „Rok szczura. Wędrowniczka”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

rok szczura wedrowniczka

Olga Gromyko - „Rok szczura. Wędrowniczka”

papierowy ksiezycWydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 425
Cena okładkowa: 42,90 zł

Uwaga! Poniższa recenzja może zdradzać wątki fabularne z poprzedniej części cyklu „Rok szczura”. Recenzję pierwszego tomu powieści Olgi Gromyko można znaleźć tutaj.

Wieska spokojna, wieska wesoła została już tylko odległym wspomnieniem. Do Przybłocia docierają niepokojące wieści o tym, że tsarstwo Rintaru umacnia swoje twierdze i werbuje chłopów, przygotowując się do kolejnej wojny z Sawrią. Trzy osoby z wieski – Kołaj, Mikah i Cyka – muszą opuścić swoje rodziny i wyruszyć do Makopolu, by służyć tsarowi. W ślad za nimi podąża modlik, wieszcząc nadejście złego czasu. Świstakowi nie wiedzie się najlepiej. Gdy w gospodarstwie zabrakło widzącej, która pomagała gospodarzowi w interesach, skończył się czas dobrobytu.

Tymczasem Ryska, która jeszcze niedawno była zwykłą wiejską dziewczyną, pracującą u bogatego krewnego, teraz przemierza ścieżki Rintaru w towarzystwie przyjaciela z dzieciństwa Żara oraz Sawrianina Alka, który czasem zamienia się w zwinnego szczura. Ponieważ los spłatał bohaterom figla i nie pozwolił zdobyć stu złotych monet, wciąż dokuczające sobie trio musi ruszyć w dalszą drogę, by odszukać pewnego bogatego kupca. Odnalezienie go nie będzie łatwe, tym bardziej że przyjaciołom stanie na drodze kilka niezbyt przychylnych osób, m.in. zgraja bandytów, starzy znajomi z Przystani oraz płatni zabójcy. W ręce bohaterów trafi również zaszyfrowany dokument, który przysporzy im kolejnych problemów. Do Ryski dotrze dzięki temu przykra prawda, że świat poza wieską jest bardziej brutalny i zły, niż jej się początkowo wydawało.

Przy okazji wspólnej wędrówki każda z postaci zapragnie osiągnąć swoje własne cele: Alk chce znaleźć sposób, by uwolnić się od szczura i odzyskać swoje dawne życie, Ryska marzy o założeniu rodziny, a Żar, któremu wszędzie jest dobrze i zawsze potrafi się wpasować, zamierza po prostu żyć w dostatku. Nasze trio osiada też na dość długo w uznawanych za uzdrowisko Łosich Jamach. Alk przyjmuje tu posadę wykidajła w popularnej wśród kuracjuszy karczmie, Żar zostaje – o zgrozo! – pomocnikiem modlika w świątyni Holgi, a Ryska w końcu czuje się spełniona – zostaje kurą domową i może sprzątać, pielić ogródek, pasać kozy i gotować dla swoich mężczyzn zupę na bobrzych głowach. Naiwna dziewczyna miota się przy tym między dwoma młodzieńcami, którzy cały czas urządzają niewybredne pyskówki, mogące przyprawić czytelnika o ból mięśni brzucha po salwach śmiechu.

Olga Gromyko, oprócz ukazywania przygód głównych bohaterów, wprowadza także dodatkowe wątki, przedstawia losy pracowników z gospodarstwa Świstaka, a także Mikaha, Cyki i Kołaja, którzy idą na służbę do tsara. Pisarka nie wracała do nich wcześniej, wydawało się, że od momentu, gdy Ryska opuściła Przybłocie, stracili oni zupełnie na znaczeniu. Czy to rozwiązanie ma swoje uzasadnienie? O tym chyba przekonamy się dopiero w kolejnej części „Roku szczura”.

Fabularnie jest trochę gorzej niż w pierwszej części, akcja zdecydowanie zwalnia, można wręcz powiedzieć, że „przysiada” na chwilę w Łosich Jamach. Nie ma też co liczyć na nagłe i niespodziewane zwroty akcji. O ile w pierwszej części „Roku szczura” takie przeciąganie miało swoje uzasadnienie, gdyż pozwalało na szczegółowe wprowadzenie do świata kreowanego przez pisarkę, teraz służy jedynie temu, by możliwe było usytuowanie w czasie i przestrzeni sporej liczby humorystycznych scenek. Powieść jest trochę „przegadana”, więcej jest słownych przepychanek, zaczepek i szturchańców, nie brakuje ciętych ripost. W dodatku sytuacje, w które pakują się Ryska, Żar i Alk, są bardzo śmiechogenne.

„Rok szczura. Widząca” to książka wymagająca mniej skupienia przy czytaniu niż jej poprzedniczka. Tym razem autorka położyła nacisk na ukazanie osobowości swoich bohaterów i tego jak powoli, aczkolwiek konsekwentnie, zmieniają się pod wpływem przygód, które ich spotykają. Ryska mądrzeje i uświadamia sobie, co tak właściwie jest dla niej najważniejsze. Alk wciąż jest humorzasty i złośliwy, zaczyna jednak „mięknąć” i zwracać większą uwagę na swoich towarzyszy. Żar dorośleje i stara się być odpowiedzialnym mężczyzną.

Dzięki temu, że poznajemy bliżej naszych bohaterów i obserwujemy ich w różnych sytuacjach - nie tylko stresowych, jak było do tej pory, ale też codziennych – mogą zmieniać się nasze uczucia względem nich. W moim przypadku zmniejszyła się odrobinę irytacja z powodu głupoty Ryski, być może nawet polubiłam trochę to naiwne dziewczątko. Zaś Alk zdecydowanie skradł moje serce.

Niestety, wydawca chyba nie wyciągnął żadnych wniosków po opublikowaniu poprzedniej części cyklu, bo i tym razem mamy spore nagromadzenie błędów w warstwie tekstowej książki. Ponownie natkniemy się na problemy z dzieleniem wyrazów czy użyciem kursywy, złym umiejscowieniem znaków interpunkcyjnych, brakiem spacji lub ich nadmiarem. Jeżeli jesteście czytelnikami, którzy zwracają uwagę na poprawność językową, musicie liczyć się z tym, że Wasza cierpliwość zostanie wystawiona na próbę.

Drugi tom „Roku szczura” to nie jest ambitna literatura, po której możemy spodziewać się głębszych przemyśleń, doskonale sprawdzi się za to jako sposób na zabicie nudy czy poprawę humoru. Jeśli spodobała Wam się książka „Rok szczura. Widząca”, to „Wędrowniczka” raczej Was nie rozczaruje – po pierwszym tomie wiecie, czego się spodziewać. Bohaterowie są ciekawi, a humor na takim poziomie, że wiele osób na pewno się uśmiechnie.