Konwenty Południowe - Recenzja książki: Dan Abnett „Ostatni Rozkaz”

ostatni rozkaz

Dan Abnett - „Ostatni Rozkaz”

copernicus corporationWydawnictwo: Copernicus Corporation
Liczba stron: 352
Cena okładkowa: 44,00 zł

Misja na Gereonie, twierdzy Chaosu w samym sercu terytorium wroga, powiodła się – przetrzymywany na okupowanym przez siły Anakwanara Seka świecie zdradziecki generał został zabity, zanim wyjawił najgłębsze sekrety, które mogły przesądzić o sukcesie lub porażce Krucjaty Sabbat. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu tuzin komandosów pod przewodnictwem Komisarza Gaunta wykonał zadanie i po dwóch latach absolutnego braku kontaktu powrócił na Ancreon Sextus. Zamiast zaszczytów czekają na nich jednak wrogość i podejrzenia o sprzyjanie wrogom Imperium – a gdy okazuje się, że Pierwszy i Jedyny z Tanith przestał istnieć jako jednostka, Gaunt będzie musiał dać z siebie wszystko, by ocalić swoich niegdysiejszych żołnierzy przed bezsensowną śmiercią na linii frontu, jednocześnie odpierając oskarżenia o to, że on i jego ludzie ulegli na Gereonie wpływom Chaosu i noszą w sobie jego skazę. Oto kolejna, dziewiąta już powieść z cyklu „Duchy Gaunta” autorstwa Dana Abnetta: „Ostatni Rozkaz”.

Książka, ku mojemu rozczarowaniu, nie kontynuuje wątku niebezpiecznej misji na tyłach wroga, zamiast tego przenosząc akcję o kilkanaście miesięcy do przodu i osadzając ją z powrotem na froncie Krucjaty. Innymi słowy – wszystko powoli wraca do normy. Powoli, gdyż, jak się okazuje, Gaunt nie odzyskuje natychmiast dowodzenia nad Duchami, które zmuszone są służyć u boku 81. regimentu z Belladonu pod przewodnictwem komisarza Wilde'a. W tym czasie sam Ibram wykonuje zadania typowe nie tyle dla oficera, co dla komisarza, usiłując rozwiązać zagadkę notorycznego spadku morale i przejawów psychozy u z pozoru dobrze prosperujących żołnierzy. Ofensywa na Ancreonie wydaje się stać w martwym punkcie, gdy wróg w miejsce każdego zniszczonego oddziału sprowadza do obrony starożytnego miasta Sparshard Mons – nie wiadomo, skąd – kolejne formacje. Kluczem do rozwiązania obu tych kwestii staną się powracający z Gereonu komandosi – i to, co zmuszeni byli oglądać w samym sercu terytorium wroga...

Pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy po przeczytaniu dziewiątej odsłony „Duchów Gaunta” jest taka, że to niezwykle chaotyczna książka. Jest tu niby główny wątek – ofensywa na Sparshard Mons pochłaniająca coraz więcej ofiar – ten jest jednak tylko i wyłącznie tłem dla Duchów usiłujących przeżyć kolejne starcia z wrogiem. Abnett przyzwyczaił nas już do takiej konstrukcji – mali, niewiele znaczący, bezsilni ludzie wobec koszmaru wojny większej niż jakiekolwiek wyobrażenie – jednak przy wszystkich dotychczasowych odsłonach „Duchów Gaunta” mimo wszystko miałem wrażenie, że w tych książkach o coś chodziło. Tutaj, owszem, pojawia się parę wątków związanych z ważniejszymi postaciami serii – głównie opierających się na tym, jak bardzo powracający z Gereonu żołnierze zmienili się i jak to wpłynęło na ich relacje z resztą Pierwszego i Jedynego – ale wszystko to wydaje się nieuporządkowane, oderwane od reszty, zwłaszcza kiedy główny wątek powieści tak naprawdę rozwiązuje się sam, przypadkiem. Fabularnie to, przynajmniej w moim odczuciu, jedna ze słabszych części serii jak dotąd.

Pomimo tego, „Ostatni Rozkaz” pozostaje powieścią niezwykle nastrojową, dobrze osadzoną w ponurym, gorzkim klimacie czterdziestego pierwszego tysiąclecia. W całkiem interesujący sposób ukazano tutaj obecną na każdym kroku podejrzliwość wobec każdego, kto mógłby mieć cokolwiek wspólnego z knowaniami Chaosu – nawet kogoś tak wielkiego, znanego i zasłużonego jak Ibram Gaunt czy jego ludzie. Weterani samobójczej misji spotykają się z nieufnością i wyobcowaniem na każdym kroku: dowództwo napuszcza na nich Inkwizycję, dla której w oczywisty sposób szpieguje nowy adiutant komisarza, a dawni towarzysze broni odnoszą się do nich z dystansem i rezerwą. W świecie Warhammera 40 000 trudno wyobrazić sobie inny rozwój wypadków – a Dan Abnett po raz kolejny udowadnia, że jest to konwencja, którą poznał i wyczuł bardzo dobrze.

Nic dodać, nic ująć. Mimo nieco nieprzemyślanej i niezgrabnie poprowadzonej fabuły, „Ostatni Rozkaz” stanowi jeszcze jedną dawkę tego, co polubiliśmy w cyklu o przygodach Pierwszego i Jedynego z Tanith – obrazu bezlitosnych pól walki świata przyszłości, charakternych bohaterów, wartkiej akcji. Jego nowa odsłona, bez względu na swoje przywary, pozostaje obowiązkową lekturą dla fanów uniwersum, twórczości Dana Abnetta czy Duchów Gaunta w szczególności.

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.