Konwenty Południowe - Recenzja książki: Marissa Meyer – „Cinder”

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies) oraz wykorzystywaniu Twoich super tajnych danych. Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Prywatności, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.

cinder

Marissa Meyer – „Cinder”

papierowy ksiezycWydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 416
Cena okładkowa: 44,90 zł

Niezwykła opowieść o ubogiej dziewczynie, która dzięki zgubionemu szklanemu pantofelkowi odnajduje miłość i szczęście u boku księcia – któż nie zna wspaniałej baśni o Kopciuszku. Od wielu lat historia ta rozbudza wyobraźnię nie tylko młodych dziewcząt marzących o cudownej przyszłości u boku księcia z bajki, ale też wszelkiej maści twórców: muzyków, plastyków, filmowców, a przede wszystkim pisarzy. Marissa Meyer także postanowiła zaczerpnąć z tego źródła i stworzyła powieść o Cinder – dziewczynie żyjącej ze złą macochą i jej córkami. Przeniosła jednak akcję w odległą przyszłość, do Nowego Pekinu.

Świat podnosi się powoli z gruzów po IV wojnie światowej, jednak pokój wciąż jest niepewny. W dodatku w zatrważającym tempie rozprzestrzenia się wśród ludzi litumoza – śmiertelna choroba, na którą nie znaleziono lekarstwa ani szczepionki. Wiele osób z obawą spogląda w niebo, na srebrną tarczę Księżyca, gdzie żyje tajemnicza rasa Lunarów, przewodzona przez królową Levanę. W takiej rzeczywistości przyszło żyć Cinder Linh. Dorastająca dziewczyna, adoptowana jeszcze jako dziecko, nie ma w życiu lekko – nie dość, że jest cyborgiem, to jeszcze według obowiązującego prawa stanowi własność sprawującej nad nią opiekę macochy, która nawet nie sili się na ukrywanie niechęci w stosunku do niej i traktuje przygarniętą córkę jako świetne źródło dochodu. Cinder jest bowiem najlepszym mechanikiem w Nowym Pekinie zajmującym się naprawą androidów. Pogłoski o jej umiejętnościach docierają w końcu do pałacu, a młody następca tronu decyduje się skorzystać z jej usług. Spotkanie księcia Kaia i Cinder będzie miało poważne konsekwencje, które wpłyną nie tylko na życie tej dwójki, ale także zaważą na stosunkach dyplomatycznych między Ziemią a Księżycem.

Brzmi trochę znajomo? Zawiedzie się jednak ten, kto oczekuje historii jak z baśni, ponieważ Cinder nie jest uległą dziewczyną podobną do Kopciuszka, która z pokorą przyjmuje to, co przynosi jej los. Potrafi walczyć o swoje marzenia nawet wtedy, gdy ma przeciwko sobie cały świat, bo życie cyborga w Nowym Pekinie nie jest proste. Wszyscy, którzy posiadają robotyczne elementy w swoim ciele, nie są traktowani jak ludzie, lecz jak przedmioty. W dodatku panna Linh szybko traci jedyną bratnią duszę na tym okrutnym świecie – przybraną siostrę Peony – a także zostaje uwikłana w wielką politykę i spisek Lunarów przeciwko Ziemianom. Nie ma też dobrej Matki Chrzestnej, jedynie tajemniczy doktor Erland, zamiast strojenia się na bal będą przygotowania do ucieczki, zgubiony pantofelek zastąpi metalowa stopa, a utrzymanie w tajemnicy prawdy o cybernetycznym ciele stanie się trudniejsze, niż można przypuszczać…

Marissa Meyer pełnymi garściami czerpała z opowieści o Kopciuszku, nie można jej jednak zarzucić, że stworzyła historię wtórną i nieciekawą – wręcz przeciwnie, podeszła do tematu bardzo nieszablonowo. Cinder poznaje księcia, ale potem wszystko idzie zupełnie inaczej niż w pierwowzorze. Budzące się nieśmiało uczucie nie jest tu najważniejsze, prawie go nie widać, a sami zainteresowani też jakby go nie dostrzegali. Istotne za to staje się wyjaśnienie tajemnicy pochodzenia Cinder, poradzenie sobie z intrygami podstępnej i złej, a jednocześnie nieziemsko pięknej królowej Levany, utrzymanie pokoju na świecie i znalezienie lekarstwa na przywleczoną z Księżyca litumozę, która dziesiątkuje mieszkańców Ziemi.

Autorka pokazała nam również ciekawą wizję świata przyszłości naszpikowanego nowoczesną technologią. Niestety, ta rzeczywistość nie jest tak wspaniała, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Każdy obywatel posiada chip, dzięki któremu może być bez problemu zidentyfikowany i zlokalizowany. Wiele obowiązków przejęły androidy, co w konsekwencji powoduje pewne ubezwłasnowolnienie, a ludzie posiadający biomechaniczne części wszczepione w ciało tracą swoje prawa, stając się przedmiotami. Dopuszcza się eksperymenty (czasem nawet nieetyczne) na cyborgach.

Do takich realiów postać Cinder pasuje idealnie – traktowana jak rzecz, nie boi się walczyć o swoją przyszłość, stara się przełamywać bariery i narzucone jej ograniczenia. Poszukuje własnej drogi w nieprzyjaznym świecie. Dzięki silnej woli, uporowi i poczuciu humoru prze wciąż do przodu, choć życie rzuca jej kłody pod nogi. Pozostali bohaterowie to również ciekawe osobowości: książę Kai stanowi wzór cnót i jest rozsądnym następcą tronu, macocha panny Linh irytuje, doktor Erland zachowuje się jak dobry, choć tajemniczy wujek, a królowa Levana perfekcyjnie knuje intrygi.

„Cinder” stanowi bardzo ciekawy przykład przeniesienia baśni o Kopciuszku w fantastyczny świat przyszłości, jednakże bez „żyli długo i szczęśliwie”. Dobro na razie nie zwycięża, zostaje jedynie ujawniona część ukrytej prawdy. Fabuła momentami jest przewidywalna, ale samo zakończenie może okazać się zaskakujące. Kolejne tomy Sagi Księżycowej na pewno przyniosą więcej informacji i rozwiną wątki, które tutaj zostały tylko zarysowane. Na uwagę zasługuje również ładne wydanie – twarda oprawa, oryginalna grafika na okładce i delikatne ozdobniki na każdej ze stron.

Czy warto sięgnąć po „Cinder”? Miłośnicy baśni opowiedzianych na nowo nie zawiodą się. Tą pozycją powinni też zainteresować się zwolennicy gatunku young adult.