tajemnahistoriakakashiego

Tajemna historia Kakashiego

JPF

Autor: Masashi Kishimoto, Akira Higashiyama
Wydawnictwo: J.P.Fantastica
Ilość tomów: 1
Cena okładkowa: 24,90 zł

Najpierw było Kotori. Potem Waneko. Za ich przykładem poszło Studio JG. Aż w końcu przyszedł czas na JPF. Wkroczyli w świat light novel, zaczynając od wydania „Tajemnej historii Kakashiego”. Akcja tej nowelki rozgrywa się rok po Czwartej Wielkiej Wojnie Shinobi, a Kakashi ma wkrótce stać się Szóstym Hokage. Jednak nie jest mu dane spokojnie przemyśleć, czy na pewno sprawdzi się w tej roli. Trafia na pokład Latającego Shachimaru, podniebnego statku, który stworzył w tajemnicy Kraj Fal. Jego zadaniem jest ocalenie zakładników, co nie będzie takie proste.

Naruto to tytuł, który zna chyba każdy. Na całym świecie seria ta podbiła serca wielu ludzi. Mając do czynienia z mangą oraz anime, byłem bardzo ciekawy, jak będzie obcowało mi się z pozycją, która jest czymś zupełnie odmiennym od tego, co znałem dotychczas. Zdecydowałem się na przeczytanie tej noweli nie tylko dlatego, że bardzo lubię postać Kakashiego Hatake, lecz również ciekawiło mnie to, jak wydawnictwo, które oceniam wysoko pod kątem jakości wydania mang, poradzi sobie z wypuszczeniem na rynek swojej pierwszej light novel. Muszę przyznać, że bardzo dobrze poradzili sobie z tym wydaniem.

Zanim omówię kwestie fabularne, zacznę od spraw technicznych. Na swojej półce mam „Zerową Marię i puste pudełko” od Waneko, jednak trochę nie podoba mi się to, że obwoluta jest błyszcząca. U JPF-u sprawa ma się inaczej i obwoluta jest matowa. Dzięki temu trzymanie jej w rękach jest bardzo przyjemne. Po otwarciu „Tajemnej historii” wita mnie kolorowa strona. Tutaj nie mogę jej niczego zarzucić. Głębia kolorów jest odpowiednia. a jakość druku wysoka. Przejdźmy teraz do sprawy najważniejszej – wielkość czcionki, tłumaczenie. Czcionka jest odpowiedniej wielkości, dzięki czemu nie męczy oczu. Przez cały czas czytania odnosiłem wrażenie, jakbym czytał zwykłą książkę, a nie light novel, co w przypadku „Zerowej Marii” nie do końca wyglądało tak samo. No i tłumaczenie. Generalnie oceniam je dobrze, jednak niektóre tłumaczenia ataków wyglądały dla mnie dość dziwnie, a kolejność ich zapisywania trochę szczypała w oczy. Oprócz tego nie rzuciło mi się w oczy nic więcej. Dużym udogodnieniem było to, że rozdziały w „Tajemnej historii” nie są za długie. Dzięki temu po przeczytaniu dużej liczby stron mogłem praktycznie w każdej chwili zrobić sobie przerwę od czytania i nie czułem, że się męczę, bo rozdział będzie ciągnął się przez jeszcze kilka kartek. Ponadto nie zauważyłem żadnych literówek. Bardzo dobry wynik.

Tyle w kwestii technicznej. Muszę przyznać, że kiedy czytałem tę light novel, miałem wrażenie, jakbym czytał opisaną krok po kroku starą kinówkę Naruto. A to w żadnym wypadku nie jest minusem. W przeciwieństwie do mangi, która od pewnego czasu straciła dla mnie klimat, czytanie tej nowelki było czymś odświeżającym, czymś, co pozwoliło mi na powrót do „starego dobrego” ,,Naruto". Tej części ,,Naruto'', która dawała mi dużo radości i frajdy. Cieszę się, że samego Naruto nie było w tej nowelce za dużo. Pierwsze skrzypce grał tutaj Kakashi i czytanie opisu jego emocji podczas wykonywania misji było tym, czego mi w ,,Naruto” bardzo brakowało. Szkoda tylko, że ta light novel jest taka krótka, bo dała mi ona ochotę na więcej. Muszę przyznać, że wszelkie slogany i wielkie słowa brzmiały w tej nowelce zupełnie inaczej aniżeli w mandze czy anime. Brzmiały znacznie lepiej. Bywały momenty, w których się uśmiałem, a opisy walk pozwoliły na dokładne wyobrażenie sobie, jak dane sceny wyglądałyby w wersji animowanej.

Podsumowując, nowelkę tę oceniam bardzo dobrze. Jest ona z jednej strony czymś, co doskonale znamy z ,,Naruto”, ale również czymś odmiennym, czymś, co pozwoliło na przypomnienie sobie dobrze znanego nam klimatu tej serii o ninja. Tytuł ten został stworzony przez Akirę Higashiyamę i Masashiego Kishimoto. Po przeczytaniu tej pozycji, uważam, że warto po nią sięgnąć, choć pewnie zrobią to głównie fani serii. Jednak jeżeli nimi nie jesteście, musicie sami zdecydować, czy zagości u was na półce.  

Kolejne niechciane wyskakujące okienko, jednak Unia Europejska wymaga od nas, byśmy poinformowali Cię o wykorzystywaniu i zjadaniu twoich ciasteczek (cookies). Robimy to tylko po to, by zwiększyć komfort i funkcjonalność portalu oraz dlatego, że jesteśmy głodni i lubimy ciasteczka. Zgodnie więc z Polityką Cookies, czuj się poinformowany nasz drogi użytkowniku.