Dla fana czytelnictwa nie ma nic bardziej ekscytującego i frapującego zarazem, jak wiadomość o ekranizacji jego ulubionej książkowej pozycji. Dlaczego? Bo z jednej strony cieszy się na wieść, że powieść, którą lubi, zostanie przeniesiona na srebrny ekran, a z drugiej – martwi się, czy film choć trochę będzie zbliżony do jego wyobrażeń, które zrodziły się w trakcie lektury. Strachem może napawać też zgodność fabularna papierowego pierwowzoru z ekranizacją. Tak właśnie czują się teraz fani angielskiego pisarza Neila Gaimana oczekujący na premierę serialu na podstawie jednej z jego najpopularniejszych powieści – „Amerykańskich bogach”.

Odsłony: 104

Ostatnimi czasy w fandomie mangowym dzieje się sporo, o czym statystyczny (żeby nie napisać "randomowy") uczestnik nie jest informowany. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest niezbyt dobrze prowadzona polityka PR-owa. Ale zacznijmy od początku.

Odsłony: 583
Nieopublikowane

Wielu pisarzy amatorów marzy o wydaniu swoich dzieł w formie książkowej bądź e-booków. Prześladują ich myśli o satysfakcji i dumie z dostrzeżenia na księgarnianych półkach pozycji podpisanej własnym nazwiskiem. Czy to opowiadania, czy powieści, czy też zbiory wierszy – niemal każdy chciałby kiedyś móc zarabiać na swojej pasji, jaką jest pisanie. W pewnym momencie człowiek sam postanawia sprawdzić, jak wygląda publikowanie książek na większą skalę. I tu nadchodzi moment zwątpienia.

Odsłony: 200

„Czytasz fantastykę? Przecież tego nie da się przełknąć! Co z tobą jest nie w porządku?” – tak w przybliżeniu wyglądają reakcje nowo poznanych przeze mnie ludzi, gdy dowiadują się, że nałogowo czytam i preferuję książki z gatunku, który jakimś dziwnym trafem jest uważany w naszym kraju za niszowy i niemal niegodny osoby parającej się czytelnictwem. No bo jakże to tak czytać o elfach, czarach i smokach, kiedy tyle poważnych książek czeka na to, by z dostojeństwem zagłębić się w ich treści. Zazwyczaj wybaczam tego typu komentarze. Ludzie ci przeważnie nie znają ani jednej powieści fantasy czy science fiction, co stanowiłoby jakąkolwiek podstawę do tego, by mogli swobodnie wrażać swoją opinię – więc jak tu się liczyć z ich zdaniem. Jednak trafiają się jednostki, które pod tym względem potrafią być wyjątkowo irytujące.

syncaidia

Autor: Synpai; Żródło: http://synpai.deviantart.com/art/Imagination-297373770

Odsłony: 797
Od czasu do czasu pojawia się ktoś, kto pyta nas, dlaczego nasze galerie z konwentu są tak obszerne. Ba, czasem nawet oskarża się nas o brak profesjonalizmu, ponieważ prawdziwa fotorelacja powinna mieć raptem kilkanaście lub kilkadziesiąt zdjęć. Dlaczego więc my (i inne portale, grupy itd.) produkujemy aż tyle materiału fotograficznego z konwentów i innych wydarzeń pokrewnych? Postaram się na to i kilka innych kwestii odpowiedzieć w tym luźnym felietonie.  

Odsłony: 497
Wiele kontrowersji w środowiskach powiązanych z konwentami i imprezami pokrewnymi budzi fakt robienia zdjęć i publikacja bez zgody na upublicznianie wizerunku. Z drugiej strony często przez konwentowiczy, cosplayerów, a nawet fotografów, naruszane są prawa autorskie i niepisane zasady etyczne. Głównie przez usuwanie znaków wodnych, brak podpisów, oznaczeń i linkowania (zarówno fotografów jak i cosplayerów na zdjęciach). Właściwie każda grupa ma swoje zdanie na ten temat i broni swoich dzieł, co jest godne pochwały. Niestety, bardzo wiele osób nie ma pojęcia o tym, co tak naprawdę regulowane jest przez prawo oraz co wolno i nie wolno, czy co powinno i nie powinno robić się w temacie zdjęć. Zarówno ze strony fotografów, fotografowanych, a nawet osób przygotowujących ludzi do zdjęć. Postanowiłem rozwiać większość - jeżeli nie wszystkie - wątpliwości, tworząc rozbudowany tekst o tematyce fotografii. Głównie konwentowej i związanej z innymi imprezami tego typu, bo to najbardziej interesuje naszych czytelników. Niemniej jednak zgromadzona tu wiedza i cytowane przepisy prawne mogą się przydać także poza branżą konwentową. Mam nadzieję, że tekst ten pomoże się Wam odnaleźć w zawiłościach prawa autorskiego do zdjęć.
Odsłony: 1315
Rok 2015 był pełen zmian, nagłych zakrętów i rozwidleń. Właśnie w tym roku uznaliśmy wreszcie, że jesteśmy redakcją i musimy podnieść nasz poziom. Że trzeba zająć się tematem na poważnie, nie tracąc przy tym wesołego i fanowskiego podejścia. Nie jest to łatwe i trzeba było rozgraniczyć wiele rzeczy. Był to też rok wzrostowy, jednak nie tak bardzo jak byśmy tego chcieli. Był to też czas trudnych chwil, kiedy wystawieni byliśmy na wiele prób. Wiele też eksperymentowaliśmy, żeby wiedzieć z czym i jak trafić do Was – czytelników – najlepiej. Bo przecież właśnie dla Was pracujemy i istniejemy. Dla Was staramy się podnieść jakość naszych tekstów i zdjęć oraz być na jak największej ilości wydarzeń. Ale sami nie damy rady ze wszystkim, dlatego wciąż potrzebujemy chętnych i ambitnych osób, które zechcą dołączyć do redakcji. Tym przydługim i nieco poplątanym wstępem zaczniemy podsumowanie roku 2015.

 

Odsłony: 627
2014. Rok pełen wzlotów, upadków, dobrych i złych wyborów, ciężkiej pracy, rozwoju… To był jeden z tych, których nie uważam za zmarnowane czy stracone. Ile udało się osiągnąć przez aż lub tylko jeden rok jest niesamowite. Skupimy się oczywiście na redakcji. Redakcji, która powstała z pasji, nudy i zbiegu szczęśliwych przypadków…

Odsłony: 773
"Jeśli większość ma rację - JEDZMY GÓWNO! MILIONY MUCH NIE MOGĄ SIĘ MYLIĆ" Tak, tak... To prawda!

Podążajmy ślepo za tłumem, biegnijmy za innymi, porzućmy własne zdanie! Po co się męczyć, skoro inni mogą zrobić to za nas? Po co myśleć samemu? Przecież łatwiej przyjąć czyjś punkt widzenia. Prościej rzucać czyimiś maksymami, niż przecierać nowe szlaki. Wygodniej stawiać Im pomniki, niż próbować oddać im prawdziwy hołd poszerzając ich myśli.

Odsłony: 729
W związku z pewnymi niepokojącymi zajściami i reakcjami na pisane przez nas teksty, postanowiłem wyjaśnić kilka spraw w tym felietonie. Mam nadzieję, że udzielone przeze mnie odpowiedzi na pytania – te zadane i te, których na głos nikt nie wypowiedział – usatysfakcjonują Was i wyjaśnią wiele spraw.

Odsłony: 938